Artykuły prasowe warte przeczytania

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 06 wrz 2007, 22:59

Co prawda to SE ale może jest w tym trochę prawdy a i kogoś to zainteresuje :wink:
SE pisze:Dziad boi się przyjechać na pogrzeb syna

Dziś po południu na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie pochowany zostanie Paweł N. ( 33 l.), ps. Mrówa, syn Henryka N. ps. Dziad, domniemanego szefa gangu wołomińskiego.


Jak ustaliliśmy, "Dziad" boi się o własne życie i nie chce przyjechać z więzienia na pogrzeb syna.Ę

"Mrówa" był oczkiem w głowie ojca. Zginął dwa tygodnie temu, postrzelony przez swoich wrogów na warszawskim Targówku. "Dziad", który siedzi w radomskim więzieniu, bardzo przeżył śmierć ukochanego syna. Chciał być na pogrzebie.
Przepustka na pogrzeb

Adwokat Henryka N. wystąpił o przepustkę z Zakładu Karnego w Radomiu, gdzie "Dziad" odbywa resztę kary (wolność odzyska dopiero we wrześniu przyszłego roku). Strażnicy więzienni szykowali się już do konwoju. Ale wczoraj "Dziad" niespodziewanie zmienił zdanie. Zaskoczyło to administrację więzienną. - Henryk N. odmówił wyjazdu na pogrzeb w konwoju - potwierdza mjr Luiza Sałapa, rzecznik Służby Więziennej.

"Dziad" jest kompletnie załamany, stracił sens życia. Rodzina jest dla niego wszystkim. Po śmierci Pawła Henryk miał widzenie z żoną. Oboje płakali. Gdyby wziął udział w ceremonii pogrzebowej - jak początkowo zamierzał - pojechałby na cmentarz w konwoju, pod eskortą, zakuty w kajdanki. Może uznał, że w taki sposób nie chce żegnać dziecka - sugeruje przyjaciel rodziny.
Kogo boi się "Dziad"?

Może "Dziad" boi się, że na warszawskim cmentarzu dosięgną go kule wrogów? 9 lat temu w zamachu zginął jego brat Wiesław, nazywany Wariatem. W wywiadzie, którego udzielił kilka tygodni temu "Super Expressowi", powiedział, że wie, kto stoi za śmiercią brata. Usprawiedliwiał jednak zabójców.

Brat wielu ludziom szkodził, bombę podłożył "Słowikowi" (jeden z przywódców gangu pruszkowskiego - przyp. red.)... - powiedział nam Henryk N. Widać wyraźnie, że "Dziad" nie chce drażnić szefów Pruszkowa, mimo że to najprawdopodobniej oni stali za śmiercią jego brata.
Dlaczego zginął "Mrówa"?

Paweł N. ps. Mrówa, syn "Dziada", prowadził prężną firmę budowlaną, budował i sprzedawał domy. Świetnie zarabiał, ułożył sobie życie, odnalazł się w biznesie, założył szczęśliwą rodzinę Jego żona jest w szóstym miesiącu ciąży. Przestępcy, którzy niegdyś tworzyli warszawski półświatek, twierdzą jednak, że niezależność i bogactwo "Mrówy" kłuły w oczy.

- Podobno chłopak ostatnio się rozhulał. Nie rozliczył się ze wspólnikami z 3 mln zł - mówi jeden z oficerów policji. Policja podejrzewa, że za egzekucją "Mrówy" stoi rosyjski kiler. Działał ponoć na zlecenie Rafała S. ps. Szkatuła (33 l.), który wyrasta na człowieka numer jeden w warszawskim świecie przestępczym. Poszukiwany listem gończym bandyta jest bezwzględny. Pełno przy nim egzekutorów, którzy uprowadzonym ofiarom obcinali palce - mówią "starzy" gangsterzy.

"Szkatuła" próbuje połączyć niedobitki gangu mokotowskiego i żoliborskiego. Była gwardia Pruszkowa jest przekonana, że poza "Szkatułą" w zabójstwo Pawła N. może być zamieszany też "Rympałek". "Super Express" ustalił, że kilka dni przed zabójstwem Pawła N. "Rympałek" groził śmiercią jego wspólnikowi z branży budowlanej. Chciał pieniędzy. Niewykluczone, że również od "Mrówy".
Pogrzeb na Bródnie

Pogrążona w rozpaczy matka zamordowanego Pawła N. powiedziała nam, że gdyby zabójca jej syna chciał pieniędzy, to mógł najpierw przyjść do niej - oddałaby mu wszystko, co ma.

- Chcę tylko spojrzeć temu człowiekowi w oczy, żeby mi powiedział, dlaczego - mówi w bólu Jolanta N.

Paweł N. zostanie pochowany przy jednej z głównych alej nekropolii, kilka kwater od grobu swojego wujka Wiesława N. ps. Wariat, zastrzelonego w porachunkach mafijnych w 1998 r. Policyjni tajniacy będą nagrywać wszystkich żałobników. Wczoraj znajomi Pawła N. załatwiali ostatnie formalności dotyczące pochówku. Na cmentarzu pojawiła się m.in. ciemnogranatowa limuzyna z przyciemnionymi szybami i postawnym mężczyzną za kółkiem.

Dziś nad grobem syna zapłacze matka. Sama, bo jej mąż obawia się o swoje życie. Chyba że w ostatniej chwili "Dziad" zmieni zdanie i przyjedzie na pogrzeb. - Jesteśmy na to przygotowani - mówią strażnicy więzienni.
Miłośnik gołębi

Henryk N. (59 l.) ps. Dziad to domniemany szef mafii wołomińskiej. Urodzony w Warszawie, dorastał na Targówku. Handlował na słynnym bazarze Różyckiego. Ale prawdziwe pieniądze zarobił na przemycie spirytusu. Zarobioną fortunę lokował w nieruchomości i w działki na Mazurach.

"Dziad" to człowiek bardzo rodzinny, miłośnik gołębi. W 1998 roku w porachunkach Wołomin - Pruszków zastrzelono jego starszego brata Wiesława N. ps. Wariat. Samego "Dziada" aresztowano w 1999 r. Do zakładu karnego trafił, bo zlecił pobicie i podżegał do zabójstwa "Wańki", jednego z szefów Pruszkowa. Nigdy się do tego nie przyznał. Oskarżany był m.in. o współudział w kierowaniu grupą przestępczą i przestępstwa na zlecenie. Nie udowodniono mu jednak do dziś, że walczył z mafią pruszkowską i kierował gangiem wołomińskim. Za kratkami spędził już osiem lat. Ma wyjść we wrześniu przyszłego roku.

autor: Bogdan Mors

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”