Stadion Narodowy to fajny pomysł, inna sprawa czy nas na niego stać i czy jest dla nas niezbędnynewsweek pisze:Stadion Narodowy to zły pomysł
Nie budujecie Stadionu Narodowego. Polski nie stać jeszcze na taką inwestycję. Stadion na Euro 2012 musi być dzielony razem z klubem - radzi Polakom Adrian Ford, który budował stadion Arsenalu w Londynie, a obecnie jest dyrektorem ds. handlowych w tym klubie.
Adrian Ford mający doświadczenia z budową nowego obiektu dla Arsenalu podkreśla, że w piłce wciąż ważne jest to, co dzieje się na boisku. Ale w dzisiejszych czasach bez sukcesów komercyjnych, tak potężna działalność jak klub, nie może funkcjonować. A w przypadku Polski, Stadion Narodowy przez większość dni w roku będzie stał pusty i nie zarobi na siebie.
Newsweek: Do Euro 2012 zostało już tylko 4 lata. W Polsce coraz więcej osób zastanawia się czy, aby na pewno zdążymy z przygotowaniami. Pan budował ogromny stadion zupełnie niedawno. Czy uda nam się zdążyć na czas?
Adrian Ford: Wbrew pozorom macie naprawdę dużo czasu. Ale jest pewna zasada, której musicie się kurczowo trzymać: przy tak ogromnych projektach zawsze trzeba sobie jasno i wyraźnie określić konkretne cele. To czego potrzebujecie, co trzeba zrobić, jakie są priorytety. Bez realnego harmonogramu - a nie ze sfery marzeń - nie ruszycie z miejsca.
Newsweek: Od momentu przyznania nam mistrzostw minęło już kilka długich miesięcy. Do tej pory rząd jeszcze nie powiedział ile pieniędzy przekaże miastom organizatorom z budżetu państwa. Może lepiej, szybciej i prościej budować za prywatne fundusze?
Ford: Dobre pytanie. Myślę, że wszystko zależy od jasnej wizji tego, co chcesz uzyskać. Bez planu działań niczego nie zbudujesz. To źle, że tak długo, nie wiecie na czym stoicie. Ale to jeszcze mało. Wizja budowy takich obiektów sportowych, nie tylko musi dotyczyć teraźniejszości i tego jak budować, ale przede wszystkim jak zagospodarować w przyszłości tak ogromną inwestycję. Jeszcze przed rozpoczęciem prac, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czemu ona ma służyć. Nam jako Arsenalowi łatwiej jest zarządzać stadionem, gdy jesteśmy jego jedynymi właścicielami i nie musimy podejmować decyzji wspólnie z federacją piłkarską. Dlatego z naszej perspektywy lepiej budować za pieniądze prywatne. Łatwiej planować, zarządzać i brać pełną odpowiedzialność za obiekt.
Newsweek: W Wielkiej Brytanii jest tradycja grania na stadionach narodowych, jest Wembley w Anglii czy Millenium w Walii. W Europie gra się raczej mecze reprezentacji na obiektach klubowych. Polska podjęła decyzję o budowie Narodowego Centrum Sportu, które będzie kosztować fortunę. Czy to naprawdę najlepszy pomysł dla takiego kraju jak Polska?
Ford: W Wielkiej Brytanii sytuacja rzeczywiście wygląda trochę inaczej. System klubowy w Wielkiej Brytanii nie może wspierać takiej budowy jak stadion narodowy. A i same problemy z budowaniem nowego Wembley nie zachęcają do naśladownictwa. Nowy stadion bardzo mocno przekroczył budżet i z wielkim trudem dokończono jego budowę. Pochłonął astronomiczną kwotę 747 milionów funtów. Dlatego stadion jest w ciężkiej sytuacji finansowej. Chyba zbyt wiele osób starało się decydować czym ma być, jak funkcjonować i jak budować nowy Wembley. Poza tym, nie ma jasnej wizji, co z nim robić po meczach reprezentacji. Dlatego powtórzę raz jeszcze: bardzo ważne jest, aby grupa decyzyjna nie była zbyt wielka i żeby naprawdę wiedziała co chce zbudować i po co.
Newsweek: To prawda, ale co z Polską? Stadion narodowy w Warszawie, sprawdzi się?
Ford: W waszym przypadku używanie infrastruktury stadionowej razem z klubem, ma większy sens. Jest jasny podział kosztów. Brytyjska ekonomia udźwignie oba projekty, narodowy i klubowy. Polska gospodarka i rozwój ekonomii piłkarskiej, biznesu sportowego jest jeszcze za słaby na takie przedsięwzięcia. Dlatego lepiej połączyć oba projekty.
Newsweek: Budowa stadionu to potężna inwestycja. Co przy takim projekcie jest większym problemem do pokonania: środki finansowe czy uwarunkowania prawne?
Ford: W naszym przypadku chyba jednak pieniądze. Zbierane środków na budowę obiektu zajęło nam sporo czasu. Dlatego, jeśli przekonasz otoczenie i sąsiadów stadionu, że inwestycja jest potrzebna, i że społeczność lokalna też coś na tym zyska, to wystarczy się martwić tylko o pieniądze. Rozwiązania prawne w Wielkiej Brytanii są przychylne inwestycjom i stawianiu nowych obiektów i nie ma z tym większego problemu. Choć w Polsce może być odwrotnie.
Newsweek: Nie ma co ukrywać, że z przygotowaniami jesteśmy jeszcze głęboko w lesie. Czy jak zadzwonimy do pana w 2011 roku, żeby pan przyjechał i ratował nam budowę stadionów, możemy liczyć na pomoc?
Ford: (Śmiech) Wtedy będzie za późno. Już teraz musicie do mnie dzwonić!
Budowa stadionu to nie tylko wyzwanie budowlane, ale i technologiczne. Stadion Arsenalu na 60 tys. osób powstał w dwa i pół roku, kosztem 460 mln funtów. Mózgiem stadionu są komputery i oprogramowanie, które nadzorują cały obiekt.
- Wejście firmy IT przekształca stadion w przedsiębiorstwo o zasięgu globalnym. Wcześniej procesy IT były zaledwie wspomagające w zarządzaniu stadionem. Dziś bez tego nie da się funkcjonować na tak potężnym obiekcie sportowym. To mózg stadionu, bez którego wszystko leży - mówi Newsweekowi Gregor Petri z firmy CA, która odpowiada za zarządzanie infrastrukturą informatyczną na stadionie Arsenalu.
System informatyczny nadzoruje bramki przy wejściach i system biletowy, parkingi, powtórki telewizyjne w lożach dla VIP-ów, katering, sklepik klubowy itd. Na nowym obiekcie pracuje aż 60 serwerów, 450 telebimów w formacie HD. A pół tysiąca kas połączonych z komputerem powoduje, że już w trakcie meczu można podać oficjalną liczbę widzów, oglądających widowisko sportowe.
- Stadion jest w całości skomputeryzowany i to jedne z najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych na świecie. Polskie biuro CA już zaczęło pracować nad konkretnymi rozwiązaniami dla obiektów, które powstaną na Euro 2012.
- Stadion piłkarski gości kibiców ok. 30 razy w roku, jeśli infrastruktura techniczna zawiedzie choć raz, to klient-kibic już więcej na stadionie się nie pojawi. A dzisiejszy spektakl piłkarski, to nie tylko bilety czy karnety na mecze, ale i koszulki, szaliki, zegarki, garnitury, a nawet polisy ubezpieczeniowe domu. Stadion to biznes. Dlatego chcemy zaproponować Polakom przed Euro 2012 produkt już sprawdzony i znakomicie funkcjonujący na świecie - mówi nam Petri.
Ale najpierw muszą powstać stadiony.


