Książki - recenzje

Awatar użytkownika
Cris7
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6209
Rejestracja: 04 lip 2005, 22:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Bydgoszcz/Gdańsk

Post autor: Cris7 » 11 wrz 2007, 23:56

"Gottland" - Mariusz Szczygieł

Kto z nas nie spotkał się ze stereotypem Czecha, jako wesołka, spędzającego całe dnie przy piwie i knedliczkach, unikającego jak ognia wszelkich problemów? Jednak, jeśli ktoś daje wiarę tym wyobrażeniom powinien lepiej zapoznać się z lekturą Mariusza Szczygły „Gottland”. Szybko zostanie wyprowadzony z błędu.

Książka wydana została w 2006 roku przez wydawnictwo Czarne, a w roku obecnym nominowana została do Literackiej Nagrody Nike.
Jest to zbiór reportaży, tudzież esejów traktujących o narodzie czeskim w okresie komunizmu. A więc wydawałoby się, że na pozór temat Polakom dość bliski. A jednak „Gottland” udowadnia, że realizm socjalistyczny realizmowi socjalistycznemu nierówny. A więc losy narodów na pierwszy rzut oka sobie bliskich są często zupełnie różne. To, co je łączy to dramaty ludzi, którzy okazują się słabi wobec siły „Wielkiego Brata”.
Na szczęście podejmując ten drażliwy temat Mariusz Szczygieł oszczędził czytelnikom patetycznych frazesów o martyrologii biednych Czechów, co jest jednym z głównych grzechów popełnianych często przez pisarzy, publikujących teksty o tragicznych okresach w dziejach narodu. Dostajemy za to prawdziwe historie ludzi, którzy w różny sposób radzili sobie z zastaną rzeczywistością, z systemem. Są to opowieści przygnębiające, zwykle pozbawione happyendów. Zresztą, jeśli ktoś ma choć minimalne pojęcie o Czechach, to wie że szczęśliwe zakończenia do nich zwyczajnie nie pasują. Czytamy, więc m.in o aktorce Lidii Baarovej, przeżywającej jak głosi plotka burzliwy romans z Goebbelsem; o legendarnym producencie butów Tomasie Bacie, który stworzył miasto-państwo wewnątrz Czechosłowacji; piosenkarce Marcie Kubiszovej, której władza złamała życie, preparując zdjęcia pornograficzne z nią na pierwszym planie.
Role, jakie odegrała każda z tych postaci, a także wiele innych występujących w książce są tyle tragiczne, co momentami groteskowe. Jak choćby historia rzeźbiarza Otakara Szveca, której lepiej nie wymyśliłby nawet Hrabal. Ten scenariusz napisało jednak życie Szvec popełnił samobójstwo, gdy wykonany przez niego największy w Europie pomnik Stalina spotkał się z krytyką najwyższych władz krajowych(swoją drogą pomnik został zburzony kilkanaście lat późniejale oczywiście z zachowaniem odpowiedniego szacunku dla Józefa Wissarionowicza, bo przecież „nie wolno Stalinowi wkładać środków wybuchowych do głowy”). „Gottland” warto polecić również tym, którzy zarzucają Czechom zbytni konformizm wobec systemu. Niektórzy idą jeszcze dalej i próbują tworzyć teorie „Czecha-Szwejka”, czyli takiego, którego jedynym celem jest przetrwanie. Bez względu na moralność postępowania. Owszem Szczygieł pokazuje takie przypadki. Najlepszym przykładem może być historia pisarza Eduarda Kirchbergera, który porzuca swoje idee i przekonania, kreuje siebie na nowo, aby przypodobać się władzom. Ale i ta postać godna jest raczej pożałowania niż potępienia. Mariusz Szczygieł w swoich reportażach daleki jest zresztą od wydawania osądów. Zwłaszcza, że nawet ci, którzy za swój sprzeciw wobec ustroju zapłacili ogromną cenę nie podejmują się ich. Los intelektualistów, artystów, duchownych buntujących się przeciw władzy był tragiczny. Jeden z kardynałów skończył, myjąc okna wystawowe, a słynna piosenkarka czyszcząc kanalizację. Szczególnie ucierpieli sygnatariusze tzw. karty 77. Ale nawet oni nie decydują się oceniać postępowania ludzi, którzy podpisali się pod Antykartą(odpowiedź komunistów na kartę 77). Każdy przypadek należałoby zresztą rozpatrywać osobno. O tym też mówi właśnie „Gottland”. I pokazuje historie wprost z czeskiego filmu. Bo nawet Polakom trudno sobie wyobrazić, aby władze burzyły całe budynki, w których występowała niepoprawna politycznie kapela. Tak było chociażby z zespołem The Plastic People of the Universe. Zresztą tego typu sytuacji na pozór absurdalnych znaleźć można w „Gottland” znacznie więcej.
Niestety w mentalności Czechów, mimo upadku komunizmu niewiele się zmieniło. Nadal, zwłaszcza wśród starszego pokolenia, które tak boleśnie doświadczyło absurdów życia w poprzednim systemie istnieje tzw. niepisana zasada milczenia. Ludzie o niektórych rzeczach wciąż boją się mówić, co dało się odczuć czytając rozmowy, jakie przeprowadził z mieszkańcami Pragi autor. I to chyba najbardziej przygnębiający wniosek po tej świetnej lekturze.

„Gottland” to książka, z której przebija czeski humor, ale w każdym zakamarku chowają się ludzkie dramaty. Jest ważna zwłaszcza dziś, gdy tak łatwo przychodzi niektórym oceniać ludzki uległych systemowi. Nie biorąc najpierw pod uwagę przed jak wielkimi dylematami stawał każdy z nich. Tak w Polsce jak i w Czechach.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”