Niestety kolejny dobry, przegrany mecz. Mecze z Bułgarią i Włochami (może poza Rosją) pokazały, że nie odstajemy w ogole od europejskiej czołówki i że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. W końcu to 6 mecz w ciągu tygodnia i 5 setów bez problemów fizycznych. Zadecydowało co innego, ale konkretnie nam kibicom bliżej nieokreślonego i niezidentyfikowanego.
Dziś był luz w ataku, każdy z naszych zawodników punktował. Może były problemy na kontrach, ale pierwsze tempo bardzo fajnie funkcjonowało. Prawda jest taka, że gdyby był Gruszka czy Wlazły było by więcej mozliwości manewru własnie jeśli chodzi o kontratak (pisałem to przed ME). Blok był dziś rewelacyjny, szczególnie na skrzydłach. Jeden na jeden ze środkowymi Italii troche gorzej i myśle, że jakby poszło w pierwszych setach kilka pojedynczych bloków nasrodku to Włosi by się nie podnieśli. Zdarzają nam sie jeszcze przestoje w jednym ustawieniu, w serii, ale przy takiej serii zagrywek jak miał Perazzolo niewiele można zdziałać. Szwankuje gra w końcówka, czyli to co było nasza silna stroną na MŚ.
Cieszą wypowiedzi takie jak Świderskiego, że teraz najłatwiej było by zrezygnowac z kadry. Jeszcze moj apel, który i tak do siatkarzy pewnie nie trafi. Panowie chodzi o to co było dziś w 3 i 4 secie czyli uśmiech na ustach i gre bez nerwów. Tak jak Brazylia.



