Każdy inaczej zachowuje się w takich sytuacjach. Nie sądzę, by ktokolwiek spodziewał się, że Adriano popadnie w aż tak głęboki kryzys. Raczej zakładano, że to chwilowy spadek formy, stąd przerwa w treningach nie została zastosowana. Z resztą sam zawodnik różnie mógłby to odebrać. Mancini podjął inny, prawda, ryzykowny krok. Mógł na nim wiele zyskać. Mógł też niestety stracić. Niestety stało się to drugie.Chuchu pisze:jak Adriano byl na początku swojego kryzysu powinien dac mu tydzien wolnego zeby odpocząl i wrocił swiezy do treningów na ktorych kazalby mu zapieprzac. wtedy mysle ze nie byloby tego slynnego kryzysu Brazylijczyka.
Nic nadzwyczajnego. Każdy na to patrzy inaczej. Mancini uznał, że nic nie może zawodnikowi zagwarantować dobrej formy lepiej niż poczucie zaufania ze strony trenera. Grasz słabo, a mimo to widzisz, że trener ci ufa i wierzy w twoje przełamanie. Właśnie poprzez grę. Z perspektywy czasu widzimy, że można było podjąć lepsze kroki. Ale czy wtedy naprawdę było to takie oczywiste co należy zrobić? Nie było. Poza tym sam Adriano również mocno przyczynił się do pogłębienia tej zapaści.
Jeździć po Mancinim nie ma sensu i ja będę go bronił. Z resztą bronić go nie trzeba. Umówmy się, że na razie bronią go wyniki



