Guti i zachwyt nad jego grą. Domagania się, żeby wrócił do reprezentacji. Zabawne. Jednak nigdy nie byłem co do niego pomylony, a już miałem nadzieję, że jednak coś się zmieni. Z resztą napisałem już wcześniej w innym temacie kaczemu:
Niestety tajemnicą niezłej i równej gry Gutiego (dotychczas) w tym sezonie jest Wesley i koniec kropka. Wielka szkoda, bo tu wychodzi nasza bolączka i jedyny słaby punkt tej drużyny. Liczyłem, że będzie można Sneijdera trochę odciążyć, ale będzie ciężko. Widzę, że Guti miał swój udział przy bramce na 1:1A dlaczego on teraz gra tak dobrze? Nie ma tu żadnej nadzwyczajnej filozofii. Ma obok Sneijdera. Jest kreatywna całość. Wcześniej Guti był jedynym dyrygentem i nie zawsze sobie z tym radził. Aczkolwiek czucie zaufania trenera też ma swoje znaczenie.
Naprawdę wierzę w jedno. Że ten dzisiejszy mecz to nic więcej, jak niedyspozycja dnia. Strata punktów może na nas odbić się różnie, ale wierzę, że Schuster jest dobrym psychologiem i okaże się to typowym zimnym prysznicem, który przyniesie tylko pozytywne skutki. Jednym z nich jest to, że piłkarze już wiedzą, iż nie są najzajebistsi na świecie i żaden mecz sam się nie wygra. Guti jest jak kobieta, albo ma okres albo nie. Moje motto o tym piłkarzu. Resztę można darować, bo komentować nie ma czego. Podziała nam to na wyobraźnię i oby podziałało jak najlepiej. Nie przegraliśmy, niebiosa są nadal z nami i tylko tyle mnie obchodzi. Tylko pomóżmy temu szczęściu...
Hala Madrid



