Ale to dotyczy układów pomiędzy trenerem, a zawodnikami, a my jako kibice możemy już jasno określić kto jak zagrał. Tylko czy naprawdę trzeba kogoś za ten mecz wyróżniać? Bardziej istotny jest tu kolektyw.(...) To jest ciekawe w tym, że Real Schustera jak dotychczas funkcjonuje prawidłowo i miejmy nadzieję będzie tak nadal. Mimo, że jest jeszcze co poprawiać. Szeroka, wyrównana kadra to tylko połowa sukcesu, bo sukcesem Bernda jest to, że każdy czuje się w tej drużynie ważny. Każdy. Bez wyjątku Każdy zna swoją wartość i wie co może tej drużynie zaoferować, a nie jest ważne jak zagrałeś w meczu. Niemiec mówi "zagrałeś świetnie, tak trzymaj!". To nam daje takiego dodatkowego kopa. Pepe grał słabo przed sezonem, zagrał katastrofalnie z Sevillą, a mimo to Schuster był spokojny powtarzał zapewne "jest dobrze, nie przejmuj się, ja w ciebie wierzę", po czym wystawił go w pierwszym składzie przeciwko Atletico ( ), a przecież gdyby to się źle skończyło zrobiłoby się gorąco. Wszyscy by się pytali czemu nie zagrał od początku Metzelder?! Mógł sobie tym posunięciem wbić nóż w plecy, ale morale i poczucie swojej wartości u zawodnika były ważniejsze. Zaryzykował i dobrze na tym wyszedł pomimo kontuzji Brazylijczyka. Tak samo z każdym innym zawodnikiem. Przecież Raul grał słabo w meczach przedsezonowych, ale Schuster w niego wierzył i był do niego cierpliwy. Dawał mu pozytywne bodźce psychiczne i postawił jasne cele transferowe przed zarządem, żeby można było dać swobodę wszystkim. Teraz ma materiał i szyje. Co uszyje to zobaczymy na koniec sezonu, ale to, jak oddziałuje na każdego zawodnika z osobna i na drużynę jako całość już jest jego wielkim triumfem.



