Trzeba pochwalić Fabiańskiego, bo jakby nie było dwa razy ratował nam skóre. Raz przy strzale Martinsa z główki, a drugi raz swoim zachowaniem przy akcji sam na sam. Zachował chłopak dużo zimnej krwi, że nie faulował. Przy okazji dał się wykazać Senderosowi, który jednak nie gra na takim poziomie jak w sezonie gdy dotarliśmy do finału Ligi Mistrzów. Dobrze, że William już wraca
Brameczka Denilsona
Ogólnie to byle tak dalej



