Sondy, wywiady, etc mają to do siebie że czasami wypada powiedzieć coś innego niż się faktycznie myśli. To jest np powód przeszacowania PO w sondażach, trendy jest powiedzieć że zagłosuje się za tak modną i lobbowaną w jakimś tam sensie PO. Więc nie przywiązywał bym na razie wagi do tego co ludzie mówią. Data oceny kampanii jest znana, wtedy będzie można stwierdzić kto wygrał.Yukasz pisze:Skoro taka kampania jest taka dobra w Twojej ocenie to czemu jak słyszę w TV czy na ulicy w większości powoduje ona u słuchaczy obrzydzenie do polityki
Inna sprawa to, to że kampania nie tylko ma przekonywać do nas (tak było by najlepiej), ale ma zniechęcić do głosowania na przeciwników. Więc jeśli potencjalnemu zwolennikowi PO, PiS obrzydzi politykę i ten jegomość nie pójdzie na wybory to PiS zyska.
Ja uważam, że jest bardzo nie adekwatne. Wyobraźmy sobie bardzo mądrego i elokwentnego profesora. Przeprowadza on wykład i używa w nim tak skomplikowanych słów, mało znanych sentencji łacińskich, etc, że nikt go nie rozumie. Kogo tutaj można debilem (chociaż to słowo mi nie odpowiada, to pozostanę przy narzuconej przez was konwencji)? Czy tych którzy nie rozumieją nazbyt skomplikowanego wykładu? Czy tego kto nie potrafi dobrać odpowiednich słów by być rozumianym? Oczywiście nie ma tutaj pełnej analogii. Jak mawiają Francuzi: porównania są niebezpieczne. Jednak myślę, że w jakimś stopniu mój przykład oddaje problem.Być może taka droga jest skuteczna. Nawet na pewno. Ale ja mówię o swoich osobistych odczuciach. podpisał bym się pod słowami franza, że jest to debilizm, czyli pójście po najmniejszej linii oporu. I proszę nie odczytywać tego jedynie jako zarzut do PiSu, bo tak postępuje większość partii. Co jednak jest smutne i ja - naiwny idealista życzyłbym sobie aby było inaczej, choć wiem że to niemożliwe. Bo właśnie ta skuteczność jest najważniejsza. Ale określenie debilne moim zdaniem jest adekwatne.



