Magicznie słodka, kosmicznie wielka, bajecznie piękna Barcelona. Tak swoją drogą to Nike powinno zrobić reklamę Joga Bonito na podstawie tego meczu.
Po tym jak emocje juz opadły, można pokusić sie o małe podsumowanie tego meczu. Było to najlepszy mecz Barcy od pamiętnego meczu w Madrycie z Atletico (Barca wygrała 6-0 przp. autor). Nie ma sensu wymieniać piłkarzy którzy zagrali znakomicie bo musiał bym wymienić wszystkich piłkarzy Blaugrany. Jedynym piłkarzem którego wymienię jest Deco, Portugalczyk wreszcie zagrał na swoim prawdziwym poziomie, juz dawno tak nie czarował i to moze bardzo cieszyc bo jest to wazne ogniwo druzyny Rijkaarda. Do pełni szczescia zabrakło jedynie gola Henrego bo okazji miał mnóstwo a bardzo ten gol mu sie nalezał noi moze jeszcze gola Bojana, Bohana lub jak kto woli Boziana ( widziałem juz piłkę w siatce gdy 17-latek strzelał z 25 metrów). Jeśli chodzi o przeciwnika czyli drużynę z La Romaleda to wlasciwie ciezko powiedziec ze zagrali zle czy słabo, trafili po prostu na swietny dzień Katalonczyków i zostali przez nich stłamszeni i zniszczeni. Na małe wyróznienie zasługują napewno goalkeeper Saragossy Cesar i Sergio Garcia który zmienił w drugiej połowie Diego Milito. Jutro ostatni mecz tej kolejki. Nie musze chyba mówić ( czytaj: pisać) ze bede trzymał kciuki za druzynę Hectora Cupera.



