Czy mam mieć pretensje do Pirlo i Seedorfa że nie strzelili 10cm niżej? Do Kaki który po 40 metrowym rajdzie strzelił tak że bramkarz to wybronił? Czy mam mieć pretensje do obrony która przez cały mecz dopuściła Palermo do jednej klarownej sytuacji strzeleckiej po której padł gol i to jeszcze z zagraniem ręką? Czy może do Gilardinio który świetnie odgrywał piłki doprowadzając do naprawdę bardzo groźnych sytuacji dla nas? Mógłbym się przyczepić do Kalaca że nie wyciągnął ostatniej piłki, ale prawda jest taka że powinniśmy prowadzić wtedy już 3:0 i nic by to nie zmieniło. Ale nie prowadziliśmy 3:0, dlaczego? Nie wiem i to mnie najbardziej boli- po prostu nie wiem- mieliśmy sytuację i nie wykorzystaliśmy ich.
Recepta jest prosta, trzeba zacząć wykorzystywać chociaż część sytuacji które stwarzamy a będziemy wygrywać. Koniec i kropka. Tylko co ma zrobić taki Carlo żebyśmy zaczęli strzelać to co strzelić powinniśmy? Sam wejść na boisko? Mam nadzieję że jakoś wreszcie ten ostatni element w naszej grze zaskoczy i dalej będziemy szli jak burza. Tylko czy nadzieja nie jest matką głupich?....



