
Jedno jest pewne, długa podróż na stadion rywala Realu nie czeka

VS 
...i nikt nie powiedział, że będzie łatwo, miło i przyjemnie. Choć taka opcja też oczywiście istnieje
14 października 2006 roku ulegliśmy na tym małym stadionie gospodarzom 1:0 po golu Alexisa. I fakt, że tego pana w klubie już nie ma, niewiele zmienia.
Mało? To żeby nie było za różowo. Na Bernabeu było niewiele lepiej, gdzie mecz zakończył się remisem 1:1. Obie bramki padły w pierwszej połowie i tu również rywale byli na prowadzeniu (trafienie Guizy). Na szczęście wyrównał niezawodny Ruud wykorzystując rzut karny... Real próbował wygrać, ale chcieć nie zawsze znaczy móc.
Także w zeszłym sezonie ugraliśmy na Getafe zaledwie jeden punkt. Oni ugrali na późniejszym mistrzu Hiszpanii cztery. Mówi samo za siebie.
Wciąż mało? Sezon wcześniej u siebie wygraliśmy tylko 1:0 po trafieniu Ronaldo, ale już na przedmieściach znowu nie potrafiliśmy osiągnąć celu. Bramkowy remis na pewno nikogo nie satysfakcjonował. Ale tylko dlatego, że na gola Baptisty, Tena odpowiedział trafieniem dopiero w 83'. Bo tak naprawdę to z tego remisu powinien cieszyć się Real, a nie Getafe, które miało dość sytuacji, aby tamto spotkanie zakończyć zwycięstwem.
Sezon 2004/2005. Getafe było wtedy beniaminkiem. U siebie odnieśliśmy zwycięstwo 2:0, ale i tak byliśmy ostro krytykowani za styl. A Coliseum Alfonso Perez tym razem też pozostało niezdobyte. 2:1 dla jakiegoś małego klubiku w meczu z Królewskimi to na pewno było spore rozczarowanie. Tym bardziej, że gospodarze całkowicie zasłużyli na triumf będąc drużyną bezsprzecznie lepszą. A przed kompromitacją, blamarzem i wstydem "uchroniła" nas tylko bramka Solariego...w końcówce spotkania
Podsumowując w ciągu trzech ostatnich sezonów w meczach wyjazdowych z Getafe zdobyliśmy powalającą liczbę 1 pkt
Po co o tym wszystkim piszę? A no po to, aby uchronić przed nadmiernym optymizmem.
Ale nie bądźmy też pesymistami, bo nie mamy podstaw.
Real w tym sezonie nie zawsze gra piękną piłkę, ale raczej nie zawodzi. Getafe rozczarowuje. Obie ekipy się zmieniły. Z tym, że Real przeszedł istną rewolucję kadrową. Teraz to my mamy Schustera, a nie oni. Oni mają Laudrupa, który na pewno ma motywację, aby pokonać klub, w którym kiedyś grał i który jest prowadzony przez trenera, którego zastąpił na stanowisku trenerskim w Getafe. Ale należy zadać pytanie, czy poza tą motywacją i ogromnymi chęciami Laudrup ma jeszcze jakiś atut? Jest trenerem bardzo młodym, niedoświadczonym, ma słabszą drużynę. Czyli co? Jedziemy z nimi? Może tak, może nie. Ich ambicje są strasznie podrażnione przez słabe wyniki, które osiągają, dobrze gra im się z Realem. Zapowiadają, że chcą wyłączyć z gry Gutiego i Sneijdera. To może wskazywać tylko na jedno. Będą gryźć trawę. Tak samo, jak robiło to Valladolid. Nam tacy rywale niestety nie leżą i należy zagrać bardzo umiejętnie i nie wolno odpóścić im w tym aspekcie. Pokażmy naszą wolę walki, chęć zwycięstwa, odczarowania stadionu, a będące po naszej stronie umiejętności przechylą szalę na naszą korzyść.
No i nasz największy atut w tym meczu.

Człowiek, który zna Getafe od podszewki. Zna piłkarzy i wie na co każdego z nich stać. Tym samym na pewno łatwiej będzie dobrać odpowiednią taktykę, znaleźć słabe punkty przeciwnika i wykorzystać je. Oby to się jutro pfu! dziś udało. Nie będę na razie spekulować jakim składem zagramy. Ale media spekulują
Marca
Casillas - Marcelo, Heinze, Cannavaro, Ramos - Diarra, Guti, Sneijder, Robinho - Raul, Saviola
AS z kolei przewiduje, że możemy zagrać tylko jednym napastnikiem (Raul), a w pierwszym składzie ujrzymy zamiast Savioli Robbena
Hala Madrid



