Przy ostatnich meczach Rossonerim zawsze brakowało szczęścia.Naprawde chłopaki grali "fajną"piłke.Zawsze grali w dość szybkim tempie, ładnie dla oka, dużo podań z pierwszej piłki i wydawało sie że tak naprawde brakuje nam wykończenia.Jedyne co było problemem zauważanoym prze ze mnie to że zawsze ostatni kwadrans Rossoneri nie grali tylko stali jakby źle był przepracowany okres przygotowań i nogi nie wytrzymują 90 minut.Ale to co wczoraj zagrała ekipa Czerwono-czarnych chyba wszystkich oglądających zszokowała.Wszyscy zapowiadali że zagramy z werwą, polotem z pełną agresją na przeciwnika i ogólnie z Catani nie bedzie co zbierać...Tymczasem od początku meczu gospodarze ruszali się jak "muchy w smole" zero jakiejkolwiek koncentracji zachowywali sie jakby nie było ich na San Siro.Nasza pomoc nie miała żadnego pomysłu na gre do przodu...Grali w stylu "Ty do mnie, ja do Ciebie"...I jeszcze Catania robi jedną kontre i przy biernej postawie defensorów obejmują prowadzenie.Myślałem że po tym napewno Milan sie obudzi i zacznie tak naprawde grać.Jednak obraz gry za bardzo nie uległ zmianie.W 2 połowie szybko strzelona bramka napawał optymizmem że w końcu zdobedziemy 3 punkty.Jedynym zawodnikiem który tak naprawde próbował był Kaka.Może nie miał wielkiego dnia ale mimo wszystko tylko on był zagrożeniem dla bramki przeciwnika...
Wydaje mi się że tą drużyną trzeba troche wstrząsnąć bo trzeba zacząć wygrywać jezeli jeszcze realnie chce sie walczyć o mistrza...
No dokładnie.Carlo pierwszy raz po porażce nie powiedział że jest spokojny i że w nastepnym meczu wracamy do wygrywania tylko troszke skrytykował naszą gre...BrawoPodkreślę jedno, odkąd Carlo nas prowadzi chyba po raz pierwszy skrytykował naszą grę



