Polscy sędziowie znów w opałach…
I znów mieliśmy po ligowym weekendzie gromy sypiące się na głowy arbitrów: że kartkę pokazali i... że jej nie pokazali. Dwóch pierwszoligowców już nie posędziuje do końca rundy – pisze katowicki Sport.
To był kolejny trudny weekend ligowy dla środowiska sędziowskiego. - I to dwa tygodnie po tym, jak na specjalnym obozie szkoleniowym „tłukliśmy” z arbitrami głównymi, asystentami i obserwatorami pewne tematy - zdradza Stanisław Żyjewski, odpowiedzialny za szkolenie rozjemców w Kolegium Sędziów PZPN. - Niestety, wciąż jeszcze nasi arbitrzy wychodzą na boisko ze świadomością wielkiej presji: kibiców, kamer itp. I popełniają błędy, w tym ten najważniejszy - braku konsekwencji.
Rzeczywiście. W IX kolejce najwięcej mówiło się o sytuacjach różnie przez prowadzących mecze zinterpretowanych. Zaczęło się od czerwonej kartki dla Tomasza Wróbla za faul na Tomaszu Kiełbowiczu. - Byłem na Łazienkowskiej. Z wysokości trybun to starcie mogło budzić wątpliwości co do słuszności werdyktu sędziego. Ale po obejrzeniu powtórki w telewizji chyba nikt już nie miał wątpliwości - tłumaczy Żyjewski. Takowe - ale innej natury - w piątek miał jednak Mariusz Ujek.
- Jeżeli usunięty z boiska został Tomek, to wcześniej arbiter powinien zastosować tę samą karę w stosunku do Kuby Wawrzyniaka, który zaatakował mnie od tyłu, wyprostowanymi nogami - denerwował się napastnik Bełchatowa. Całkiem słusznie; faul legionisty kwalifikował się na czerwoną kartkę. - Na każdym szkoleniu sędziowie dostają „prikaz” eliminowania tego typu zagrań i zawodników je stosujących - podkreśla Żyjewski.
- To wszystko zawarte jest w nowym pakiecie edukacyjnym, jaki właśnie przedstawiliśmy rozjemcom podczas ostatniego „zgrupowania”. Materiały dostaliśmy z FIFA i z Bundesligi - zdradza. Dodaje jednak, że akurat w tym przypadku Jarosław Żyro będzie się w stanie wybronić z zarzutu o „akt łaski” w stosunku do Wawrzyniaka. - Określiłbym wejście obrońcy Legii jako „górną granicę żółtej kartki”, na pograniczu czerwonej - argumentuje. I tu powraca słowo „konsekwencja”, bo za bardzo podobne przewinienie (faul na Radosławie Majewskim) z boiska wyrzucony został Jerzy Brzęczek. Czerwoną kartkę pokazał mu sędzia... III-ligowy, Konrad Bobkiewicz.
- Źle się stało, że ze względów oszczędnościowych pojawił się w Grodzisku w roli technicznego arbiter miejscowy - wzdycha Stanisław Żyjewski. Co nie zmienia faktu, że najzdolniejsi trzecioligowcy mogą się pojawić wkrótce na arenie centralnej.
- Jest pomysł, by sprawdzać ich meczach Pucharu Ekstraklasy - dodaje szef sędziowskiego szkolenia. Jednocześnie zarząd KS wypatrzył już w II lidze arbitrów, którzy dostaną szansę pokazania się w ekstraklasie. - Może już w październiku - zdradza Żyjewski. Siłą rzeczy odbyć się to musi kosztem obecnych pierwszoligowców.
- To fakt. Najprawdopodobniej dwóch z nich już do końca rundy jesiennej pomijanych będzie przy obsadzie spotkań - nieoczekiwanie wyznaje były trzykrotny laureat „Kryształowego gwizdka” naszej redakcji.
Wróćmy wszak do (nie)konsekwencji sędziów. Do kategorii niepokazanych czerwonych kartek można by jeszcze zaliczyć faul Clebera na Grzegorzu Baranie. - Moim zdaniem faul wiślaka w Chorzowie wynikał z ferworu walki. Nie było w tym zagraniu agresji - uważa Stanisław Żyjewski, chwaląc zresztą Adama Kajzera.
- To były, i to niezły, piłkarz (były pomocnik Resovii - dop. red.). Ma „czucie” gry - podkreśla. Co nie zmienia faktu, że odbiór jego sędziowania też bywa różny. - On ma swój świat - usłyszeliśmy w niedzielę na trybunach Ruchu od jednego z trenerów pierwszoligowych.
Gospodarzom (ściany) pomagają?
Rzut oka na zestaw kontrowersyjnych sytuacji z minionej kolejki rodzi - też kontrowersyjną - tezę, że częściej arbitrzy mylą się jednak na korzyść gospodarzy...
1. Groclin - Górnik - pierwsza bramka dla Groclinu uzyskana przez zawodnika będącego na pozycji spalonej (Piechniak);
2. Legia - Bełchatów - niedozwolone „sprowadzenie do parteru” Jakuba Rzeźniczaka przez Jacka Popka, które poprzedziło uzyskanie przez bełchatowianina wyrównującej bramki;
3. Legia - Bełchatów - bramka na 2-1 zdobyta ze spalonego (Chinyama na linii końcowej);
4. Legia - Bełchatów - żółta (zamiast czerwonej) kartka za faul od tyłu Jakuba Wawrzyniaka na Mariuszu Ujku;
5. Odra - Lech - nieodgwizdany faul i niepokazana czerwona kartka Witoldowi Cichemu za „akcję ratunkową” w starciu z Hernanem Rengifo;
6. Ruch - Wisła - „oszczędzony” Cleber, ukarany tylko żółtą kartką za „wycięcie” Grzegorza Barana.



