Pewnie i się nie zdecyduje. Wiadomo, że coś trzeba zrobić. Nie wolno siedzieć i czekać, aż wszystko zacznie działać samo. I tu właśnie takim piłkarzom jak dwójka młódych Francuzów należy się jakaś szansa. Nie chodzi o to, aby stali się zaraz kluczowymi postaciami, ale o to, aby zostali włączeni w karuzelę rotacji, której w Milanie prawie nie ma. Żadnych gwałtownych ruchów jak zmiana trenera. To by mogło w Milanie na chwilę obecną tylko zaszkodzić. Ancelotti zna tych piłkarzy doskonale i prędzej czy później poradzi sobie z tym kryzysem. Bo to nie jest kryzys typu, że dużyna nagle znacznie obniża poziom swojej gry. Oni ciągle są w stanie grać jak z nut i to na zawołanie. Potrzebują tylko tego impulsu. Dla mnie dobra by była rotacja, ale są też inne sposoby. Carlo ma swój sposób pracy i Milan się rozkręci. Nie wiadomo tylko kiedy. Piłkarze są w takim lekki zakłopotaniu, bo czują się mocni, wiedzą, że mogą wygrywać, ale są na etapie gry trochę "ospałej", jakby chcieli a nie mogli. To jest takie dziwne odczucie. Można to porównać do sytuacji kiedy wstajemy o 5 rano, jesteśmy zmęczeni, mamy kaca, nic nam się nie chce, poza spaniem, a trzeba się podnieść i coś zrobić i to zrobić szybko i sprawnie. Wtedy wiadomo co jest niezastąpione. Zimna woda na twarz, może kawa, czy napój energetyczny czy coś innego. Co kto lubi. Tak samo lekarstwem dla Milanu nie jest nic innego jak po prostu wygranie dwóch, trzech spotkań z rzędu, aby się obudzić, oprzytomnieć i otrzeźwieć. Kwestia tylko, żeby temu wszystkiemu pomóc. Czy to przez drobną rotację, czy to przez jakieś oddziałanie na psychikę, albo jeszcze inaczej. Ancelotti musi tylko zrobić coś, żeby w końcu ten zespół wygrał jakiś mecz i to najlepiej w sposób przekonywujący (klasa rywala bez większego znaczenia, choć im mocniejszy tym lepiej - Lazio?), a powinniście się powoli rozkręcić.Mates pisze:To jest nawet ciekawe co piszesz ale obawiam sie, ze Carlo nigdy sie na to nie zdecyduje. On jest takim typem trenera, ktory sie bardzo przywiazuje
do nazwisk.



