Po pierwszej polowie 0-0 ale gra byla miejscami bardzo dobra, zawiodla nieco skutecznosc, zabraklo szczęscia.
Na początku wydawalo sie ze bedzie cięzko. Kontuzja Vidicia i O'Shea spowodowaly ze graly mlode wilki Simpson, Pique i Anderson. Jak sie pozniej okazalo wyszło nam to na dobre.
Swietne zwody zagrlo ofensywne trio Ronney-Ronaldo-Tevez, wg mnie najlepiej z nich zagral Tevez, strzelil piękną otwierającą bramke.
Bardzo pozytywnie zaskoczyl mnie Simpson, pewny w defensywie i mial kilka swietnych wypadów do przody, w tym piękną asyste do Roo.
A genialnie zagra Anderson, piękne podanie do Teveza przy pierwszej bramce, kilka znakomitych podan do przodu, bardzo dobry w defensywie, przypomina troche Scholesa, ale ma zdecydowanie większy potencjal, jest szybki, ma swietny drybling i lepiej gra w defensywie. Ma potencjal by stac sie graczem pokroju Gerrarda lub Cesca jak nie lepszym.
Gramy swietnie mimo ze mamy skontuzjowanych 12 graczy:
VdS, Foster, Gary, Brown, Silvestre, Vidic, O'Shea, OH, Carrick, Fletcher, Park i Saha. Az jestem zaskoczony ze mamy taką szeroką kadre



