Arsenal FC (zbiorczy)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post autor: fieldy » 08 paź 2007, 10:09

Co to był za mecz :) Na poczatku rzucilismy sie na nich i po 15 minutach 2:0 ... nasi się rozluźnili i wpuscili 2 gole. Drugi moim zdaniem to gol .. Senderosa, który nie wiadomo gdzie się podział. Clichy musiał wbiegać do środka i już nie był w stanie wygrac pojedynku główkowego. Choć Almunia też mógł chyba lepiej zareagować na linii. Pierwsza bramka raczej bez naszej winy - uderzenie z prawej, znakomicie broni Almunia, piłka odbita spada gdzieć przed polem karnym i rywal co ma robić ? Uderza :D jeszcze chyba pomiędzy nogami któregoś z naszych.


Arsenal nie wygrał zasłużenie ? Hola, hola.
Na początku sędzia nam nie uznał gola Diaby'ego [tego pierwszego, gdzie podyktował rzut wolny i Robin genialnie uderzył] później przy 2:0 - znów nam nie uznał gola i znów Diaby'ego - tym razem odgwizadł [liniony się nie popisał] spalonego, którego nie było. Powinno bć 3:0 - ciekawe jak wtedy byśmy się rozluśnili :smile2:
W drugiej połowie, gdzie Sunderland też miał jakies okazje - to imo też Arsenal przeważał. Choćby 2 słupki - Kolo z dystansu i Theo w końcówce.
Zabrakło szczescia .. nam, nie im.

Co do Adebayora, wcale nie przygasł - zaliczył asyste przy golu Senderosa. Dużo biegał, w końcówce znakomicie oszukał rywala i mógł strzelić na 4:2 [2 razy, bo miał 2 okazje :P] ale zabrakło już chyba siły.

Świetnie zagrali rezerwowi:
-Eboue za Sagnę - w 87 minucie dostał piłke na prawym skrzydle, jak zaczął biec - to rywale dośc szybko zostali z tyłu ... a biegł z piłą przy nodze :D
- Walcott - asysta przy bramce Robina, dużo biegał i widać, ze mu brakuje gry, to dobrze.
- Gilberto wszedł na obrone w końcówce i z tego co widziałem przeszliśmy na 3-5-1. Wyczyścił już wszystko od końca

Senderos choć strzelił, znów się nie popisał w kilku sytuacjach. Jak przy drugiej bramce dla nich. Jak w końcówce, gdy wybijal piłki głową prosto pod nogi rywali, co stwarzało niebezpieczeństwo pod naszą bramką ...

Znakomity mecz Robina. 2 świetne bramki. W pierwszej niesamowita precyzja i przede wszystkim siła, w drugiej świetne przyjęcie i dobre wykończenie.

Sagna .. obciął włosy i co z tego ? Grał równie dobrze jak zawsze, a może nawet lepiej.

A teraz zawodnik meczu ... [nie, nie - nie Robin]. W moim przekonaniu graczem emczu był ktoś, kto nic nie strzelił i ani razu nie asystował :p
Sasza Hleb. To co on wyrabiał na boisku to przechodzi ludzkie pojęcia. Był wszedzie, od obrony do ataku. Gonił piłke jak szalony, Znakomity pressingi, świetne panowanie nad piłką, widzi wszystko co się dzieje na boisku. Pikarz meczu IMO.


Ogólnie to szkoda 2 goli straconych u siebie [i pierwszych w ogóle od 5 spotkań] - pierwszy raz w tym sezonie tyle tracimy. Ale to tez może naszych nauczyć, ze nawet jak sie z beniaminkiem 2:0 prowadzi u siebie, to nie należy się rozluźniać.
10 wygrany mecz z rzedu. Co cieszy jeszcze bardziej - gra była bardzo dobra [w tym kapitalne pierwsze 20 minut - KAPITALNE]

Wróć do „Anglia”