Jest kilka pozytywów tego spotkania.
1) Zdobyte gole. Nareszcie strzelamy bramki. 4 dokładnie, co jest wynikiem niezłym , cieszącym tym bardziej, że w ostatnim czasie bywało średnio ze strzelaniem goli. A w meczu z Wigan mogło być ich jeszcze więcej.
2) Znów zachowujemy czyste konto. Miał w tym udział Tomek Kuszczak, który szczególnie raz popisał się niezłym refleksem. Pochwalić należy również defensywę, co staje się już rutyną. Ale w spotkaniu z Wigan była mocno przemeblowana, a mimo to nie straciliśmy bramki.
3) Zdobywamy 3 punkty w momencie, gdy Liverpool inkasuje(w dodatku z wielkim trudem) 1 oczko.
4) W wywiadach pomeczowych widać u chłopaków głęboką wiarę w mistrzostwo, co było nieco zachwiane po słabym początku. I pewność siebie. Nie pychę, ale taką pozytywną pewność siebie i wolę walki.
5) Świetna postawa dublerów. W obronie bardzo pewnie Pique i O'Shea. A samego siebie przechodził Simpson. Nie znałem z tej strony tego chłopaka. Wejścia ofensywne prawą flanką na miarę Neville'a. Plus za dośrodkowanie, a byłby jeszcze większy, gdyby w sytuacji sam na sam pokonał Kirklanda.
Jest jeszcze oczywiście mały problem po meczu. Kontuzja Vidica. Ale na szczęście to nic groźnego. Nie jedzie na zgrupowanie Serbów i to jest dobra wiadomość. Powinien po maks. 2 tygodniach być gotowy do gry.
Bo jasno trzeba sobie powiedzieć, że najbliżsi nasi rywale są dużo mocniejsi od Wigan.



