czyli mamy na pęczki graczy, ktorzy płacza po przegranych meczach ? ja wiem, ze dawno nie przegraliśmy i może nie pamietasz - ale gracze Arsenalu nie płaczą z byle powodu.Kamil232 pisze:bynajmnije nie pod wzgledem umiejetnosci macie na pęczki
Kamil232 pisze:widze, ze sodówka ładnie uderzyła do głowy....
obiecujesz ?Kamil232 pisze:nie bede nic pisał
czyli twoim zdaniem tam należał się karny ? A niepodyktowanie karnego po zagraniu ręką Nevilla to tez słuszna decyzja ? A nie wrzucenie Ferdinanda za faul na Freddim to też dobra decyzja ? A jak Ruud "przespacerował" się po Cole'u ?Kamil232 pisze:Sedzie przeszkodził? (...) przeszkodził Wayne Rooney
Ale jak Cole oddał
http://www.dailymail.co.uk/pages/live/a ... ge_id=1779
Gazeta po tym meczu napisała:
Ja wiem, że gazeta to może nie jest jakies szczególnie wiarygodne źródło, ale coś chyba jednak było nie tak.
Passa Arsenalu 49 meczów bez porażki przerwana! Najpierw londyńczyków skrzywdził sędzia, który podyktował niesłuszny rzut karny, wykorzystany przez van Nistelrooya. W ostatnich sekundach bitwy na Old Trafford zwycięstwo Manchesteru United przypieczętował Wayne Rooney.
Trener Arsenalu Arsene Wenger spokojny nie był, choć w szarpaninie udziału nie brał. Mówił o "głębokim poczuciu niesprawiedliwości", zarzucił Wayne'owi Rooneyowi symulowanie faulu w polu karnym (sędzia niesłusznie podyktował "jedenastkę", którą Ruud van Nistelrooy zamienił na pierwszą bramkę), a wszystkim rywalom - rozmyślne brutalne wejścia, kiedy jego gracze byli bez piłki. Wytykając błędy arbitrowi, ledwie panował nad sobą. Przypomniał m.in., że Mike Riley przyznał Manchesterowi osiem rzutów karnych w ostatnich ośmiu meczach na stadionie Old Trafford. - Zaczynamy się już przyzwyczajać, że jak tu przyjeżdżamy, to jesteśmy jednego karnego do tyłu - ironizował Wenger. - Tak było w poprzednim sezonie, tak było teraz. Pan Riley postanowił rozstrzygnąć sprawę, choć to my graliśmy lepiej. Zostaliśmy obrabowani - oświadczył Francuz.
Ferguson odparował, że to Patrick Vieira (dryblas o reputacji piłkarza nadużywającego ostrych wejść w nogi rywali) wywierał nieustanną presję na sędziego, kompletnie uniemożliwiając pracę wybitnemu fachowcowi reprezentującemu Anglię na mistrzostwach Europy. Co do "jedenastki" - ewidentnie niesłusznej - trener MU jak zwykle stwierdził, że akurat tej sytuacji nie widział.
Szykuje się intensywne dochodzenie i srogie kary, bo incydentów było więcej. Van Nistelrooy podeptał np. leżącego Ashleya Cole'a i grożą mu prawdopodobnie co najmniej trzy mecze dyskwalifikacji.
kolejne, może nie do końca wiarygodne źródło - bo wikipedia, ale bardziej niż gdybym dal linka do strony Arsenalu, bądź Manu:
Riley was accused of major refereeing errors in an Arsenal-Manchester United game in 2004, which ended Arsenal's long running unbeaten run at the time, with the Daily Mail paper version reportedly using the headline "The Life of Riley"



