Właśnie - a propos koncertów: pamiętam genialne wręcz koncertowe wykonanie "Love Of My Life" z 2005 r., zadedykowane matce Freddiego. Brian May i znakomita publiczność stworzyli naprawdę niepowtarzalny klimat.Vianuch pisze: No i nie można zapomniec o 2 wyjebanych koncertach.
Otóz i ów utwór:



