Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18613
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2437
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 13 paź 2007, 17:11

Ja Matę widziałem więcej razy i faktycznie ma spory talent. Nie jest to typowy napastnik, nie strzela wielu bramek. Bierze bardzo duży udział przy rozgrywaniu piłki, posiada dość dobrą technikę, potrafi strzelić z dystansu, nieźle podać, często schodzi na skrzydło. Zwłaszcza lewe. Średnio gra głową, ale może dlatego, że jest niski, nie jest też raczej wybitnym sprinterem czy wyróżniającym się dryblerem, choć czasem potrafi coś zdziłać i w tym elemencie. Na pewno mógłby zostać i się ogrywać powoli, ale mi chyba bardziej podoba się Alberto Bueno, który z Realu nie odszedł. Tylko też raczej kwestia czasu. Trudno będzie mu się teraz przebić.
African pisze:Racja, ale gdyby w Realu zapewniono mu lepszy byt (chodzi mi oczywiście o możliwość gry w pierwszej drużynie), to teraz byłby nadal zawodnikiem Królewskich.
Juanowi właśnie o to chodziło. Chciał mieć kontrakt z pierwszą drużyną. Wiedział, że by nie grał, ale zależało mu tylko na kontrakcie z pierwszym zespołem. Nawet nie o pieniądze, ale właśnie o to. Valencia mu to dała i się skusił pomimo bardzo małych perspektyw na grę. Bardziej naturalne byłoby, jak dostałby ten kontrakt i poszedł na wypożyczenie, ale tego chyba nie chciał. Nie pamiętam już dobrze tej sprawy.
African pisze:No może przesadziłem z tym SPORE, ale skoro jest taki Torres w klubie, to po co kupowano takiego Marcelo czy Drenthe ?
Drenthe to skrzydłowy, a nie obrońca i w defensywie gra rzadko, a będzie jeszcze rzadziej. Marcelo był postrzegany jako ogromny talent, a poza tym kiedy przychodził Torres nie miał takiego uznania jak obecnie. Brazylijczyk zrobił spore postępy w grze taktycznej, bo za bardzo się zapędzał. Cannavaro na szczęście go stopuje i często daje mu podpowiedzi podczas spotkań i treningów. Dzięki temu jest coraz lepszy. Torres przegrywa z nim czysto sportową rywalizację. Z resztą w meczach przedsezonowych też nic wielkiego nie grał. Jest typowym graczem na przeciętnych rywali i solidnym zmiennikiem. Do pierszej jedenastki trudno będzie mu się przebić. Gdyby był naprawdę świetny to grałby więcej, nie pprzegrywałby walki nawet z Salgado, a Heinze nie trafiłby na Bernabeu. Tego ostatniego nie żałuję.

Ale przyszedł Heinze i opcjonalnie Drenthe, a odeszli Raul Bravo, Carlos i Cicinho. Więc szanse na grę i tam ma teraz większe. Teoretycznie rzecz jasna, bo postępy czynione przez Marcelo (choć nadal musi się dużo uczyć) trochę go sprowadziły na ziemię. Nie mówiąc o powrocie na właściwą pozycję przez Sergio Ramosa.

Wróć do „Hiszpania”