Juanowi właśnie o to chodziło. Chciał mieć kontrakt z pierwszą drużyną. Wiedział, że by nie grał, ale zależało mu tylko na kontrakcie z pierwszym zespołem. Nawet nie o pieniądze, ale właśnie o to. Valencia mu to dała i się skusił pomimo bardzo małych perspektyw na grę. Bardziej naturalne byłoby, jak dostałby ten kontrakt i poszedł na wypożyczenie, ale tego chyba nie chciał. Nie pamiętam już dobrze tej sprawy.African pisze:Racja, ale gdyby w Realu zapewniono mu lepszy byt (chodzi mi oczywiście o możliwość gry w pierwszej drużynie), to teraz byłby nadal zawodnikiem Królewskich.
Drenthe to skrzydłowy, a nie obrońca i w defensywie gra rzadko, a będzie jeszcze rzadziej. Marcelo był postrzegany jako ogromny talent, a poza tym kiedy przychodził Torres nie miał takiego uznania jak obecnie. Brazylijczyk zrobił spore postępy w grze taktycznej, bo za bardzo się zapędzał. Cannavaro na szczęście go stopuje i często daje mu podpowiedzi podczas spotkań i treningów. Dzięki temu jest coraz lepszy. Torres przegrywa z nim czysto sportową rywalizację. Z resztą w meczach przedsezonowych też nic wielkiego nie grał. Jest typowym graczem na przeciętnych rywali i solidnym zmiennikiem. Do pierszej jedenastki trudno będzie mu się przebić. Gdyby był naprawdę świetny to grałby więcej, nie pprzegrywałby walki nawet z Salgado, a Heinze nie trafiłby na Bernabeu. Tego ostatniego nie żałuję.African pisze:No może przesadziłem z tym SPORE, ale skoro jest taki Torres w klubie, to po co kupowano takiego Marcelo czy Drenthe ?
Ale przyszedł Heinze i opcjonalnie Drenthe, a odeszli Raul Bravo, Carlos i Cicinho. Więc szanse na grę i tam ma teraz większe. Teoretycznie rzecz jasna, bo postępy czynione przez Marcelo (choć nadal musi się dużo uczyć) trochę go sprowadziły na ziemię. Nie mówiąc o powrocie na właściwą pozycję przez Sergio Ramosa.



