Jest stary i niedługo umrze.mistyk pisze: O Zurawskim to nawet nie zaczynajmy dyskutowac. Dla mnie to sie nie miesci w glowie, ze on jeszcze w kadrze jest, a co dopiero mowic o pierwszym skladzie. [...] to nie jest juz ten sam Magic i jego czas dobiega konca.
I znowu przez Żurawskiego przegraliśmy mecz. Nie przegraliśmy? Nie szkodzi. To się wytnie.Ebi pisze:Gdzie tam "kapitan" Żurawski, który jako napadzior strzelił aż jednego gola w całych eliminacjach? Gdzie ci napastnicy?
Ja napiszę wprost panowie - wygłupiliście się.
I ja się pod tym podpisuję.Wołowski pisze:[...]A już strzał rozpaczy Dariusza Dudki z 35 metrów w 52. min pokazywał jaki chaos panował w głowach polskich piłkarzy. Na szczęście do czasu. W przerwie Beenhakker wpuścił Macieja Żurawskiego za potykającego się o własne nogi Marka Saganowskiego. Kapitan obiecał przed meczem: "Niby wszystko można spieprzyć, ale my tej szansy już nie zaprzepaścimy". Słowa dotrzymał. Pokierował drużyną, przetrzymał piłkę z przodu, wprowadził zbawczy spokój. Obok Smolarka był bohaterem wieczoru, ale w drugiej połowie właściwie wszyscy grali dobrze. Ocknął się Jacek Krzynówek, który wypracował pierwszego gola, Jacek Bąk wyporacował drugiego, a Żurawski trzeciego. Dziś jest jasne dlaczego Beenhakker uważa kapitana za fundamentalną postać w drużynie. W Celticu może nie grać, ale dla kadry jest bezcenny.



