Reprezentacja Polski (zbiorczy)

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 13 paź 2007, 23:53

Przed spotkaniem całkiem poważnie stawiałem na remis. Skład nie powalał na kolana, mamy długą tradycję lekceważenia rywali. Pierwsza połowa przebiła oczywiście moje pesymistyczne prognozy :lol:. Jak dzieci we mgle. Grali na tyle źle, że zacząłem się zastanawiać jak wypadłby tercet Zieńczuk - Brożek - Kosowski :lol:. Potem wszedł Żurawski i gra zaczęła się kleić. Jestem pod wrażeniem cierpliwości Beenhakkera do Smolarka, który często ostatnio zawodził w reprezentacji. Ja zostawiłbym na boisku Sagana i pewnie bym wtopił, bo widać Smolarek czekał na dobry moment ze wstrzeleniem się bramkę :P.
mistyk pisze: O Zurawskim to nawet nie zaczynajmy dyskutowac. Dla mnie to sie nie miesci w glowie, ze on jeszcze w kadrze jest, a co dopiero mowic o pierwszym skladzie. [...] to nie jest juz ten sam Magic i jego czas dobiega konca.
Jest stary i niedługo umrze.
Ebi pisze:Gdzie tam "kapitan" Żurawski, który jako napadzior strzelił aż jednego gola w całych eliminacjach? Gdzie ci napastnicy?
I znowu przez Żurawskiego przegraliśmy mecz. Nie przegraliśmy? Nie szkodzi. To się wytnie.

Ja napiszę wprost panowie - wygłupiliście się.
Wołowski pisze:[...]A już strzał rozpaczy Dariusza Dudki z 35 metrów w 52. min pokazywał jaki chaos panował w głowach polskich piłkarzy. Na szczęście do czasu. W przerwie Beenhakker wpuścił Macieja Żurawskiego za potykającego się o własne nogi Marka Saganowskiego. Kapitan obiecał przed meczem: "Niby wszystko można spieprzyć, ale my tej szansy już nie zaprzepaścimy". Słowa dotrzymał. Pokierował drużyną, przetrzymał piłkę z przodu, wprowadził zbawczy spokój. Obok Smolarka był bohaterem wieczoru, ale w drugiej połowie właściwie wszyscy grali dobrze. Ocknął się Jacek Krzynówek, który wypracował pierwszego gola, Jacek Bąk wyporacował drugiego, a Żurawski trzeciego. Dziś jest jasne dlaczego Beenhakker uważa kapitana za fundamentalną postać w drużynie. W Celticu może nie grać, ale dla kadry jest bezcenny.
I ja się pod tym podpisuję.

Wróć do „Polska”