Kazachowie to w sumie do momentu strzelenia bramki grali jak jacyś szewcy, którym kazano grać w meczu reprezentacji - kiksy, głupie straty i wybijanie piłki. Po strzeleniu bramki wstąpiła w nich taka wiara, że spokojnie wychodzili spod naszego pressingu...Borat byłby dumny.
Co do samej awarii to ta plansza "Przepraszamy za usterki" była po prostu mistrzowska!


