Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18512
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2405
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 15 paź 2007, 22:25

African pisze:Problemem jednak jest to, że nie można wystawić ich wszystkich razem, a po jakimś czasie rotacja stosowana przez Hiszpana może nie spodobać się piłkarzom, co może wywołać jakieś spięcia między napastnikami Liverpoolu.
No nie no bez przesady :roll: W pozostałych kwestiach raczej się zgadzam, albo też nie chcę się teraz o to spierać, jest to rzecz dyskusyjna, bo wiele zależy też od przeciwnika (najlepsze zestawienie napastników). Ale te jak to określiłeś "spięcia" nie będą miały według mnie miejsca. Każdy dostaje swoje szanse, nikt nie jest tu pokrzywdzony. No Crouch gra wyraźnie mniej niż pozostali. Ale Kuijt i Voronin nie zagrali tylko w jednym meczu Premiership każdy. Pomińmy ilość minut w każdym z nich, żeby się nie zagłębić w szczegóły. Nie mają powodu do marudzenia. Torres się wybija. Gra zdecydowanie najwięcej. Prawie 600 minut na 720 możliwych. Ale gra też w moim odczuciu najlepiej. Jeśli każdy gra sporo (oprócz Croucha) to jakieś konflikty nie są tutaj na porządku dziennym. Każdy z nich doskonale zdaje sobie sprawę ze sposobu pracy Beniteza, stosowanych przez niego rotacji i byli na to przygotowani, a trudno się spodziewać, aby się to piłkarzom nie podobało. Prędzej ktoś mógłby narzekać, gdyby tej rotacji nie było, bo wówczas dwóch grałoby bardzo dużo, a reszta prawie wcale. Popatrz na takiego Voronina. Wątpię, aby tak naprawdę przychodząc do Liverpoolu spodziewał się lepszej pozycji w zespole niż ma obecnie. Torres tak naprawdę też był lekką zagadką, bo nie było wiadomo jak zaaklimatyzuje się na Wyspach. Przychodził z Atletico, gdzie był właściwie symbolem do klubu, gdzie jest duża konkurencja. Nie sądzę, aby robił wielkie zamieszanie, gdyby nawet grał tyle co Kuijt. Jedynym problemem jest Crouch, który tylko raz zagrał od początku i dwa razy wszedł na końcówkę spotkania. Skoro tak odstaje od reszty to też pewnie ma to jakieś swoje podstawy w jego formie. Jest jednak piłkarzem o zupełnie odmiennym stylu gry i na niektórych rywali, będzie jak znalazł. Zagra jeszcze w niejednym spotkaniu. Z takiego wieżowca, który dobrze gra głową, a technicznie też nie jest jakimś drewnem (zwłaszcza jak na te warunki fizyczne) trudno nie korzystać. Stąd ogólnie. W związku z tym, że każdy wie, że dostanie swoje szanse i to nie raz, nikt nie jest pokrzywdzony, każdy zna sposób pracy i ustalania składu Beniteza i w zespole panuje raczej czysta rywalizacja (nie obiły mi się tu o uszy głośne zarzuty w stronę Rafy o wyraźne faworyzowanie kogoś, choć znamy jego miłość do rodaków :P ) konfliktów, czy spięć się tu nie spodziewam, bo niby dlaczego?

Wróć do „Anglia”