Oficjalny program LiD z którym miałem okazję się zapoznać są wyszczególnione punkt po punkcie zmiany jakie ma zamiar wprowadzić ta formacja jeśli doszłaby do władzy. Nie ma w nim mowy o zmianie podatku (ani stop podatkowych ani systemu na liniowy) oznacza to że system podatkowy ma pozostać w takiej formie w jakiej jest obecnie czyli trzy stawki podatku w zależności od dochodu. Jeśli się nie mylę tak właśnie wczoraj mówił nasz były prezydent w debacie podpierając się właśnie oficjalnym programem LiDu. Tusk faktycznie starał się pokazać że wewnątrz LiDu panują różne poglądy na wiele spraw dotyczących choćby gospodarki i wiesz co ci powiem? Miał rację, tak właśnie jest. Pytam jednak co z tego? Udało im się dojść do programowego porozumienia? Według mnie tak gdyż w mojej opinii są to naprawdę sensowne postulaty i choć miejscami razi mnie (jako człowieka o przekonaniach głęboko lewicowych) odejście w stronę centrum to jestem to w stanie przełknąć. Tak że powtórzę jeszcze raz: nie widziałem w trakcie debaty rozbieżności pomiędzy programem LiDu (powtarzam LiDu a nie partii w skład tej koalicji wchodzących) a tym co głosił Kwaśniewski.Yukasz pisze:Choćby na temat podatków które są zupełnie inne w zamyśle SLD i Demokratów i tu nie ma żadnego kompromisu jak piszesz. Kwaśniewski często nie potrafił powiedzieć co chce zrobić Lewica i dlatego jest tylko ich głową bo szyją są już inni.
Zgodzę się jednak z tym że Kwaśniewski jest tylko twarzą LiDu. Jednak nie widzę w tym nic złego. Były prezydent wciąż cieszy się sporym szacunkiem społeczeństwa i postanowił wesprzeć kampanię koalicji którą popiera. Widzisz w tym coś złego? Jak dla mnie debata ta w założeniach nie miała być bitwą dwóch liderów walczących o najwyższe stołki w państwie tylko debatą programową partii które reprezentują. Niestety jak zwykle do głosu musiały dojść wycieczki osobiste debatujących (w czym jednak trzeba powiedzieć brylował Tusk). Kwaśnieski wziął udział w debatach jako reprezentant tej centrolewicowej formacji gdyż prawda jest taka że mało jest osób tak obytych w publicznych dyskusjach jak on. Pewnym już jest że nie zajmie on żadnego państwowego stanowiska w przypadku zwycięstwa LiDu (co nie łudźmy się w tych wyborach jeszcze nie ma szans się zdarzyć) i jedynie wsparł tą formację swoją osobą. Osobiście wolałbym aby w obu debatach wystąpił pan Marek Borowski który według mnie jest jednym z najbardziej kompetentnych polityków obecnie działających na naszej rodzimej scenie politycznej. Jednak pan Aleksander w moim odczuciu nie dał plamy i godnie reprezentował polską centrolewicę.
Jeśli zaś chodzi o same wyniki debaty to dla mnie obronną ręką z tej potyczki wyszedł Kwaśnieski. Dlaczego? Gdyż mnie osobiście nie rajcują osobiste wycieczki dotyczące przeszłości (zwłaszcza tej sięgającej jeszcze czasów PRL i wcześniej) tylko konkrety wygłaszane przez obu kandydatów. W moim odczuciu (zaznaczam w moim) więcej ich przedstawił były prezydent zręcznie broniąc się przed odwołaniami do swojej przeszłości wysnuwanymi przez pana Donalda. Nie popełnił także takich gaf jak jego konkurent który choćby oskarżył go o to że ułaskawił swoich "starych znajomych" a nie ułaskawił Sławomira Sikory (którego historię przedstawia film "Dług"). Przykro mi ale takie wpadki (a było to zwykłe kłamstwo) nie powinny się zdarzać politykowi występującemu w publicznej debacie przed milionami telewidzów. Oto i moja całkowicie subiektywna ocena.



