Po bolesnej i zasłużonej porażce z Wikingami przychodzą dwa niezwykle ważne (z wielu względów) spotkania.Jutro na Sanchez Pizjuan zagramy z Sevillą.Gospodarze zagrają już z nowym szkoleniowcem na ławce.Manolo Jimenez zadebiutuje w nowej roli o 21:00.
Zaczynając od mniej radosnych nowin:posada QQ wisi na włosku,przynajmniej wedle katalońskiej prasy.Jeśli Flores przegra dwa najbliższe spotkania jego miejsce może zająć Jose Mourinho.Osobiście jestem zwolennikiem nie tyle Florka co możliwie najmniejszej ilości zmian w ławce trenerskiej.
Ostatnio na stadionie Sevilli wygraliśmy w sezonie 2003/04.A zwycięstwo i mistrzostwo przypieczętowali nam wówczas Baraja i Vicente.Rok temu doznaliśmy porażki 3-0 po nieco kontrowersyjnej decyzji sędziego i wyrzuceniu z boiska Silvy.
W obecnych rozgrywkach radzimy sobie znakomicie na wyjazdach,notując 4 zwycięstwa w 4 spotkaniach.Niemniej rywale nie byli z najwyższej półki (przy całym szacunku dla tych drużyn).Powołanie na mecz dostał Vicente i to już zdecydowanie dobra wiadomość.Raczej trudno się spodziewać go od pierwszej minuty ale kto wie czy Flores nie zagra va bank.W jutrzejszym meczu na pewno nie zobaczymy Helguery.Trudno przewidzieć czy QQ postawi na Marchenę obok Albiola czy też obok naszego wychowanka zagra Alexis.Najwięcej dyskusji tyczy się jednak pozycji "portero".W moim odczuciu (choć "Canete" uważam za symbol VCF) miejsce między słupkami zająć powinien Hildebrand.Z obsadą pozycji środkowego napastnika raczej nie będzie wątpliwości.Dwie bramki el Moro sprzed tygodnia raczej dadzą mu miejsce w wyjściowej jedenastce.Villa wciąż leczy kontuzję kostki i nie pojedzie nawet do Andaluzji.Jego występ w środę przeciwko Realowi stoi pod znakiem zapytania.
Sempre Amunt...



