Zacznę od wschodu i New Jersey, które niestety tak jak można się było spodziewać zawodzi. Przed sezonem odszeło kilku ważnych zawodników (Gomez, Rafalski), wmocnień praktycznie żadnych i to daje właśnie takie efekty. 10 gier i zaledwie 3 wygrane - wymowna statystyka. Oczywiście można się tłumaczyć, że sporo spotkań graliśmy na wyjeździe, ale mimo wszystko wielkiej formy nie widać
Klasą samą dla siebie jest Ottawa, która idzie jak burza i odprawia z kwitkiem kolejnych rywali. W tym sezonie jak na dłoni wychodzi zgranie takich zawodników jak Spezza, Alfredsson, czy Heatley. Ciężko będzie z nimi powalczyć w Northeast Division, jak i w całej Konferencji. Już na starcie widać, że to jedni z głównych faworytów (i to takich mocnych) do zdobycia Pucharu Stanley'a.
Troszkę rozczarowują mnie Rangers. Z takim składem i taką kasą jaką zgarniają Shanahan, Drury, Straka, Jagr i reszta paczki Nowy Jork powinien grać co najmniej tak dobrze jak Ottawa. Może w trakcie sezonu jeszcze się chłopaki rozkręcą, byleby formę utrzymał Lundqvist, bo ktoś tyłek im musi w końcu ratować
Zdecydowanego faworyta mamy także na zachodzi, gdzie świetnie gra Detroit (ale niespodzianka nie
Słabiej niż przypuszczałem sezon otwarło Dallas, ale akurat o nich jestem spokojny. Może bez fajerwerków, ale grają solidnie i z biegiem sezonu powinni piąć się do góry.
Zapraszam do dyskusji



