Valencia CF (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Valencianista
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 210
Rejestracja: 01 lip 2006, 9:30
Reputacja: 0
Lokalizacja: Stalowa wola

Post autor: Valencianista » 01 lis 2007, 13:12

Użyję już napisanego tekstu,który wrzuciłem na stronie VCF.

W ostatnich dniach analizowałem poprzednie sezony z Quique na ławce trenerskiej Ches.Znamienny jest brak stałości u naszego "el Presidente".Dość powiedzieć,że w trakcie trzyletnich rządów mieliśmy 3 szkoleniowców (Koeman będzie czwartym) i 4 dyrektorów sportowych.A skoro mowa o dyrektorach sportowych.Domagałem się odejścia ze stanowiska Carboniego.Dziś sądzę,że to mógł być błąd.Problemem Floresa były jego relacje ze "starą gwardią".Tą samo,którą potrafił zdyscyplinować Amadeo.Wszyscy pamiętamy dużą niechęć Włocha do prolongowania kontraktów "Canete",Barajy czy Albeldy."Ofiarą" tej niechęci (a może szerszego spojrzenia na brak ambicji ?) był Ayala.Gotów jestem wręcz postawić tezę,że Carboni (pomimo wszelkich animozji) był sprzymierzeńcem Floresa.Jako pośredni dowód można podać postawę graczy starszych stażem w Ches w poprzednim sezonie (kiedy Carboni rządził jako DS) i obecnym.Gdyby tylko obaj nieco lepiej potrafili się dogadywać w innych kwestiach,to kto wie jakie efekty by to przyniosło.O Ruizie ciężko coś dobrego powiedzieć.Miał być klasowy rozgrywający - przyszedł młody talent (który albo wypali albo nie).Miał być goleador - trafił Zigic.Z dyscypliny (która z moim odczuciu jest działką tak trenera jak i dyr.sportowego nie zostało nic (albo zgoła niewiele).Reasumując:choć poprzedni sezon naznaczony był "wojną" na linii Flores - Carboni (i wzajemną niechęcią obu panów),to dawało to efekty.

Za kadencji Floresa nigdy nie przegraliśmy w lidze wyżej niż 3 bramkami.A zaledwie raz straciliśmy 4,było to w spotkaniu z Levante przegranym 4-2.
Przed nami spotkanie z Mallorcą,która w obecnych rozgrywkach poczyna sobie naprawdę dobrze.Choć wczoraj doznaliśmy jednej z najgorszych porażek w historii wciąż możemy myśleć o sukcesach w tym sezonie.Druga połowa pokazała,że wciąż możemy myśleć z optymizmem.Znakomita zmiana Vicente,debiut Montoro,który ma niezłe papiery na pożądanego przez nas organizatora gry.Powrót Villi i być może Edu powinny dać nowy impuls drużynie.

Od jutra oficjalnie mamy nowego trenera.Ronald Koeman ma zadatki na świetnego fachowca.Pracował z niezłymi wynikami z Ajaxem,Benfiką czy PSV.We wszystkich tych klubach dawał szansę młodym zawodnikom i sądzę,że nie inaczej będzie w stolicy Lewantu.Przy tym to trener,który nie boi się grać do przodu.Jego Ajax kilka sezonów zachwycał w rozgrywkach CL ofensywnym i dobrze poukładanym futbolem.Jako trener przymierzany był m.in. do Barcelony czy Milanu.

Holender ma u mnie "carte blanche" i czas by się wykazać.Przejmuje drużynę w trudnym momencie.Ostatnie porażki mocno podłamały psychikę całej drużyny.Ku pokrzepieniu serc dodam także jeden drobiazg.Legenda Realu przed laty jako piłkarz (mam na myśli Alfredo di Stefano) została trenerską legendą naszej drużyny.Dziś przychodzi legenda Barcelony sprzed lat i zostaje wierzyć,że podobnie jak di Stefano zapisze się złotymi zgłoskami w historii Ches.

O wczorajszym meczu trudno napisać coś dobrego poza poruszonymi już kwestiami.Pozostaje mi tylko pogratulować skuteczności "los Merengues".W rewanżu już tak łatwo nie będzie.

Animo Che...

Wróć do „Hiszpania”