FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post autor: revan » 02 lis 2007, 13:59

Szczerze to zaczynam mieć tego wszystkiego serdecznie dość. Wczorajszy mecz to powtórka tego, jak grała drużyna w ubiegłym sezonie. Brak postępu, ciągle te same błędy i wiecznie zagubiony Rijkaard. Mam dziwne wrażenie, że Holender z tego zespołu już nic więcej nie wyciśnie. Cała Europa wie jakim systemem gra Barcelona i co robić, żeby nas pokonać. Gdy zespołowi nie idzie (a ostatnimi czasy - szczególnie poza Camp Nou bywa tak zatrważająco często) Frank nie ma żadnego pomysłu na odwrócenie niekorzystnej sytuacji. Zazwyczaj jego decyzje wywołują fatalny skutek - taktyka 3-4-3, 5 napastników w pierwszym składzie to eksperymenty, które nie mają prawa zaskoczyć. Wczoraj Ryju znowu swoją zmianą całkowicie zdestabilizował drużynę. Ściągając Toure na rzecz Guddy'ego spowodował, że pomoc straciła totalnie kontrolę nad meczem. Ostatnie 15 minut zamiast przycisnąć mocniej i spróbować strzelić gola męczyliśmy się, żeby w ogóle odzyskać piłkę. Napastnicy w drugiej połowie prawie w ogóle nie otrzymywali podań. Do tego przygotowanie fizyczne to po prostu katastrofa. Piłkarze nie mają sił żeby stosować pressing, nie potrafią rozegrać dwóch równych połów. Wszystko to wygląda fatalnie i, co gorsza, nie wydaje się, aby Frank potrafił to wszystko poukładać. Holender ma u mnie żółtą kartkę, jeżeli do końca pierwszej rundy nie będę widział poprawy wyników (przede wszystkim tych wyjazdowych) a także poprawy gry to bez namysłu będę optował ze zwolnieniem Frankiego.

Wróć do „Hiszpania”