O maryjo. Aż takiej kompromitacji do przerwy się nie spodziewałem. Chociaż nie powiem, że jestem zaskoczony niekorzystnym wynikiem. Bo jak zobaczyłem podstawową jedenastkę, wiedziałem, że będzie bardzo ciężko. Bo o tym, że będzie to trudne spotkanie zdawałem sobie sprawę już przed meczem. Potrzeba zmian, kilku zmian.
Nie chcę jeszcze nic prorokować, ale dzisiaj pewno zakończy się nasza passa bez przegranych (o ile nie zdarzy się cud). I dobrze. Bo widać, że drużynie potrzebny jest mocny kopniak w zadek.



