Gra defensywna na poziomie IV polskiej ligi (przepraszam wszystkich rodakow czwartoligowcow). Ogolonie szerzony w swiecie robinudyzm, Real mesjaszem narodow i takie tam. Dobrze, ze sie skonczylo jak sie skonczylo, ale z taka gra to daleko nie zajedziemy.
Jednak trzeba zwrocic uwage, ze gralismy bez Gutka i Ramosa, a szczegolnie ten drugi to razem z Casillasem pol druzyny. Dobrze, ze "little Robinho" zagral jak nie on, bo byloby krucho.
Gol Vareli potwierdza teorie o niesamowitym szczesciu Realu.



