Ogólna dyskusja o polityce

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post autor: franz » 16 lis 2007, 20:45

A więc kontynując wątek "lewego czerwcowego" i pojęć o gospdarce. To przy całym szacunku dla ciebie Yukasz porównywanie mnie (na forum powszechnie wiadomo, że moje poglądy na gospodarke są bardzo liberalne) i pana Waldemara Pawlaka to wręcz idiotyzm. Już tłumaczę dla czego. Ja i pan Pawlak mamy skrajnie odmienne poglądyna gospodarke i nie można porównywać liberalizmu do przepraszam za wyrażenie "społecznej gospodarki rynkowej" (a tfu). To, który system gospodarczy jest skuteczniejszy już wielokrotnie pokazał historia i rywalizacja państw o tychże gospodrakach(chyba nie muszę pisać, że te z liberalną zwyciężały) A więc takie porównania nie mają sensu. Możemy co najwyżej konkurować w wiedzy o pojęciach ekonomicznych czy obecnych przepisach dziedzin prawa regulującego działalność gospodarczą i tego typu sprawach a Waldkowi było by ciężko bo miałem 5 z przedsiębiorczości w LO i na dodatek zdobyłem 2 miejsce (bo ten co wygrał oszukiwał :? ) w konkurise "giełdowym", ale to oczywiście rozważania raczej "pół żartem - pół serio". Ja tam po Waldku zbyt dużo się nie spodziewam o powodach tego mojego pesymizmu pisałem już wcześniej i nie będe sie powtarzać ważne żeby Pawlak tymi swoimi PSLowymi pomysłami nie szkodził tylko tyle od niego wymagam.
Yukasz pisze:A tak poza tym słyszałem że geodeta będzie ministrem skarbu
Nie będe krytykował PO za wybór pana Aleksandra Grada na ministra skarbu ale za utrzymanie tego kompletnie zbędnego ministerstwa, które tylko przejada publiczne pieniądze i zajmuje się powiedzmy to otwarcie grabieżą w spółkach skarbu państwa. Zależnie od ekipy aktualnie rządzącej osadzane są tzw. stołki przez tzw. swoich a na porządku dziennym jest kręcenie lodów, korupcja i przekręty przy przetargach i wie o tym każdy kto miał "przyjemność" prowadzenia interesów na styku inicjatywa prywatna vs instytucje publiczne. Jako, że Platforma to podobna partia liberalna liczę (pewnie się przelicze) na to, że sprywatyzuje ona majątek państwowy. Oczywiście mam nadzieje, że odbędzie się to na zdrowych i racjonalnych zasadach a nie jak za czasów np. KLD (zwani aferałami praprzodkowie PO) i innych ugrupowań zresztą również też. Jak będzie zobaczymy.

A co do Pawlak to ciekawe fakty z życia "strażaka":

Nczas pisze:Waldemar Pawlak ma zostać wicepremierem oraz ministrem gospodarki, a dziennikarze skąpią nam o nim informacji. W sumie mało wiemy o Pawkaku i jego znajomych, a szkoda. Na przykład - chyba mało kto wie, że Pawlak należy do pionierów naszej gospodarki rynkowej i, zarazem, komputeryzacji! Jak to? – zapytacie. Już wyjaśniam… Otóż, w roku 1984 pojawiła się pierwsza spółka nomenklaturowa. Nazywała się „Agrotechnika” a zorganizowali ją aktywiści Związku Młodzieży Wiejskiej oraz specjaliści z Wojskowej Akademii Technicznej (tej samej WAT, którą tak mocno umiłowali sobie panowie z WSI – jak wynika z raportu likwidacyjnego WSI)„Agrotechnika” korzystając z kredytu Banku Światowego przeznaczonego na modernizację sektora rolniczego zajmowała się sprowadzaniem do Polski sprzętu komputerowego, także objętego embargiem – państwa zachodnie nie miały bowiem ochoty udostępniać krajom bloku wschodniego produktów zaawansowanej technologii, zwłaszcza, że mogły być one wykorzystane przez wojsko, czy służby specjalne. I pozyskiwaniem takiego – między innymi – sprzętu zajmowała się właśnie „Agrotechnika”. Zresztą – nie tylko na potrzeby krajowe. Sprzęt szedł też na wschód – do Związku Sowieckiego i faktycznie – ponoć – wykorzystywano go tam do komputeryzacji spec-służb. Nie trzeba być znawcą stosunków panujących w krajach realnego socjalizmu, by domniemywać, że przedsięwzięcia w rodzaju „Agrotechniki” musiały być wzdłuż i wszerz obsadzone przez funkcjonariuszy i agentów, najprawdopodobniej, „wojskówki”. Nas interesuje to wszystko o tyle, że w „Agrotechnice” działał Waldemar Pawlak (1). Co może nie znaczyć nic, ale może też znaczyć bardzo wiele… Było jak było, tak czy owak introwertyczny Pawlak zrobił później błyskotliwą i błyskawiczną karierę – w 1985 wstępuje do ZSL, w 1989 zostaje posłem, w 1991 jest już prezesem NKW PSL, w 1992 – w wieku 33 lat – dostaje misję tworzenia rządu… I to po „nocy teczek”, w momencie największego kryzysu III RP! Z tworzeniem rządu nie poszło Pawlakowi najlepiej, czy jednak „33 dni Pawlaka” to faktycznie była klęska? Jak ujęła to w „Rz” pani Subotić dla Wałęsy Pawlak był „narzędziem do czyszczenia archiwów i służb specjalnych z ludzi Olszewskiego” i „swoje zadanie wykonał” (2). Więc – w sumie – sukces…

Ale miało być o znajomych pana Waldemara… Magdalena Subotić, kreśląc portret Pawlaka, wspomina i o tym, że w 2002 roku pan Waldemar został prezesem Warszawskiej Giełdy Towarowej. Głównym udziałowcem giełdy był Zbigniew Komorowski, polityk PSL, znajomy Pawlaka, szef firmy „Bakoma”, której współzałożycielem był nie kto inny tylko Edward Mazur. Związki Mazura z PSL wydają się zresztą bliższe. Gdy Pawlak, po wyborach w 1993 roku, został premierem Mazur miał być doradcą PSL, do czego Pawlak się nie przyznaje, choć znajomości z Mazurem się nie wypiera. Sam Mazur zapytany przez dziennikarzy „Rz” o kontakty z „ludźmi SLD, PSL i służb specjalnych” odparł: „Bo kiedy przyjeżdżałem do Polski w latach 70-tych i 80-tych, tylko z nimi można było robić interesy”(3). Mazur – emigrant od 1962 roku – faktycznie zaczął pojawiać się w PRL w latach 70-tych ubiegłego wieku. Nawiązał wtedy kontakty z Ministerstwem Handlu Zagranicznego i centralami pośredniczącymi w eksporcie. „To były gniazda bezpieki” – pisali w „Rz”, sam Mazur przyznał zresztą, że „trafił w orbitę służb specjalnych” (nawiasem mówiąc, “prowadzić” miał go wówczas płk. Ryszard Bieszyński).

Mazur bywał i nawiązywał kontakty, a to potrafił jak mało kto. W latach 80-tych przemieszkiwał sobie w stolicy, w słynnej “zatoce czerwonych świń”, po sąsiedzku zaś mieszkał nie kto inny, tylko pan Ałganow, oficer KGB, później, począwszy od lat 90-tych XX wieku, funkcjonariusz rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SVR). Jak pisano w “Gazecie Polskiej” u Mazura i Ałganowa bywała wówczas “śmietanka lewicy”, Mazur doradzał zresztą ponoć samemu premierowi Rakowskiemu. Zważywszy na to wszystko, nie dziwi, że lista znajomych Mazura jest imponująca. Znał, między innymi panów Kunę i Żagla, którzy tak efektownie zaistnieli w związku z aferą “Orlenu” (dodajmy, że panowie Kuna i Żagiel znali pana Ałganowa - zatrudniali go w swojej firmie “Polmarck”, pośredniczyli też w organizowaniu głośnego spotkania Ałganowa z Kulczykiem). Mazur, Kuna i Żagiel czynni byli przy aferze FOZZ, ale czy kogoś to zaskakuje?. Z kasy FOZZ wyciekło ponoć - przy pomocy tej trójki - 18 milionów dolarów, pieniądze rozpłynęły się przy okazji fikcyjnego kupna pewnej spółki belgijskiej (4). Ale prócz takich interesów u schyłku PRL i na początku III RP Mazur robił i inne interesy – między innymi właśnie z panem Komorowskim. Zapytany o to, skąd wzięła się „Bakoma” Mazur odpowiedział (pisownia oryginalna): „Bakoma wzięła się, kiedy w Polsce zaszły zmiany. Został mnie przedstawiony Pan Komorowski, jako prywatny inicjator z dobrą reputacją (ciekawe, co znaczyła w 1989 „dobra reputacja” – tad), który dużo mógł. Tak więc Centrala Handlu Zagranicznego powiedziała, bo w danych warunkach, to było w 1989 roku, tylko przez Centralę Handlu Zagranicznego można było działać. Ja zdecydowałem się aby stworzyć z Panem Komorowskim firmę. Nazwaliśmy ją Bakoma pochodzącą od naszych nazwisk” (5)

Magdalena Subotić pisze w „Rz” o „Bakomie”, nie wspomina jednak o innym, może ciekawszym, wspólnym przedsięwzięciu panów Mazura i Komorowskiego - o firmie „Abexim”. „Abexim” był polskim przedstawicielstwem rosyjskiej firmy „Avtoexport” zajmującej się sprzedażą samochodów i maszyn drogowych. Do Mazura należała jedna czwarta udziałów firmy, jedną czwartą miała „Bakoma-bis”, a większość trzymał w kieszeni „Avtoexport”. Najciekawsze jest to, że „Abexim” znalazł sobie siedzibę na terenie „eksterytorialnej działki rosyjskiej” przy ulicy Połczyńskiej w Warszawie. Według „Gazety Polskiej” środki jakie Rosjanie czerpali z działalności gospodarczej prowadzonej na „terenach eksterytorialnych” przeznaczano na cele operacyjne rosyjskich spec-służb. Ta okoliczność przyciągnąć miała uwagę kontrwywiadu UOP, który skaptował Mazura na swojego współpracownika. W UOP Mazura prowadzić miała ta sama komórka, która zajmowała się „Abeximem” (6). O „Abeximie” zrobiło się głośno przy okazji publikacji raportu z likwidacji WSI – okazało się wówczas, że WSI serwisowała samochody właśnie w tej firmie (7)…

No cóż - interesujących znajomych ma pan Waldemar… Ciekawe czy doczekamy się w końcu polityków, wokół których nie będą orbitować jakieś dziwne figury. Nie doczekamy się! – powiecie – wokół polityków zawsze takie figury orbitują! Zgoda, ale czy nie czas najwyższy – 18 lat po 1989 roku – by nie były to figury kojarzone z PRL-owskimi służbami specjalnymi a do tego z Rosją w tle?

1) Informacje o „Agrotechnice” podaję za: Jadwiga Staniszkis, Postkomunizm, s.193
2) Magdalena Subotić, Lekcje zostały odrobione, Rz. 27/28.10.2007
3) Anna Marszałek, Piotr Gillert, Podwójne życie polonijnego biznesmena, Rz. 26.10.2006
4) Leszek Misiak, Układ wiedeński, Gazeta Polska 702.
5) Sławomir Sobczak, Express – tygodnik polonijny. Internet)
6) Katarzyna Hejke, Tomasz Sakiewicz, Sowieckie interesy Mazura, GP 659
Piotr Lisiewicz, Stłuczone akwarium, GP 709

+

Bonus od wujka franza piosenka "Lewy Czerwcowy":

http://s001.wyslijto.pl/?file_id=41936736355581342962

Dotyczy oczywiście Waldka co to chciał zostać strażakiem.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”