Cóż to była z noc, po prostu magiczna. Oczywiście nie chodzi mi tu sam mecz, który był raczej dość przeciętnym widowiskiem, ale to co się działo później. Warto być na takim spotkaniu choćby po to by razem z piłkarzami przeżywać historyczny awans. Przy We are the Champions naprawdę łzy cisną się do oczu, a głos więźnie gardle. Zresztą dookoła widziałem wiele osób, które płakały i nieważne, że miały 15 czy 50 lat. Takie wydarzenie się pamięta do końca życia
Byłem już na wielu meczach na Śląskim i prawie zawsze w oczy rzuca się jedno, mianowicie rozproszony po całym stadionie doping. Każdy sektor coś tam chciał pośpiewać no i czasami robił się mały bałagan. Brakowało sektoru, który zapodałby nutę i kierowałby tym dopingiem. Czasem się udało wszystko zgrać, ale tak byłby gorący doping przez pełne 90 minut. Druga sprawa to fakt, że chyba połowa osób (no może 2/5
SMOLAREK
Po meczu nie mogłem sobie odmówić żeby nie pojechać pod Piramidę, gdzie nasi świętowali. Znajomy na bramce powiedział mi, że na alkoholu nie oszczędzali (ciekawe czy mówił prawdę
Teraz trzeba już czekać na losowanie i sumie jak dla mnie nie ma znaczenia na kogo trafimy. Na Euro słabych drużyn nie będzie, a jak chcemy coś znaczyć w tej elicie, to musimy się nauczyć walczyć i wygrywać z każdym zespołem.
Cześku nie bądź z rana takim pesymistą, otwórz sobie piwko i ciesz się awansem. Na jakieś dokładniejsze analizy dotyczące samego turnieju przyjdzie czas po losowaniu.czeher pisze:chociaz ja mysle ze bedzie jak zwykle w ostatnim czasie po 2 meczach walizki i Polska wita
POLSKA POLSKA



