Obudziłem się o ok 3.00 i nie namyślając się długo postanowiłem sam bez kumpli opuścić lokal (co ten alkohol robi z ludzi) de fakto do domu 20 km na piechote. Niestety nietrzeźwość umysłu i ciemność doprowadziły tę odległość do jeszcze większej trasy (a najgorsze, że godzine straciłem włócząc się po jakimś ogrodzie o całkiem sporej przestrzeni, resztę trzeba było przejść po wsiach wszelakiego [jak by to nie brzmiało] rodzaju). Już dawno nie marzyłem tak o swoim łóżku ...
trzymajcie się w nowym roku


