Na upadek Norwega duży wpływ miała przerwa w skokach. Wyraźnie przytrzymało go kawałek przed progiem, gdzie już się musiał zaczynać ratować. Gdyby nie było przerwy, tory byłyby w lepszym stanie, a tym samym tego niemiłego obrazka by nie było. Ale przerwa być musi. Jest jednak jeden pozytyw tej sytuacji. Drugiej serii nie było, więc Stoch został na 6 miejscu. Awansować wyżej szans nie miał, a bardzo możliwe, że spadłby jeszcze o parę miejsc.
Małysz dał ciała, ale o niego jestem spokojny. Na treningach skacze bardzo dobrze i w końcu musi zaskoczyć. Potrzebny mu jeden naprawdę dobry start, aby nabrał pewności siebie i spokoju. Nic więcej. Myślę, że to kwestia czasu. O puchar świata już nie powalczy, ale nie będzie to sezon, w którym Małysz przejdzie obok.



