W koncu zakonczyla sie droga krzyzowa Milanu na San Siro.
Mecz mogl sie podobac.Szczegolnie w pierwszej polowie kiedy Napoli bylo godnym przeciwnikiem dla Milanu.
Wyszlismy bardzo ciekawym ustawieniem w formacji ofensywnej i to sie akurat w tym meczu sprawdzilo.Trzeba wyprobowac trio Brazylijczykow w nastepnych spotkaniach.Jezeli Ronaldo beda omijac kontuzje to z pewnoscia jeszcze nie raz taki tercet zobaczymy od poczatku
Bohaterem jak dla mnie Ronaldo.Strzelal i asystowal.Przygladalem mu sie gdy nie mial pilki - poruszal sie po boisku jak mucha w smole.Gdy ma pilke to juz inna bajka.
Pato uswietlnil swoj wystep bramka.Nawet bez niej by mu sie nalezaly pozytywne recenzje.Szukal gry probowal strzelac to z prawej to z lewej nogi sporo biegal i wnosil duzo ozywienia do gry rossonerich.Zmascil pare sytuacji w tym jedna porzadnie na szczescie w koncu dopial swego.
Druga polowa slabsza od pierwszej glownie dlatego ze Milan zagral uwazniej z tylu Napoli natomiast tak jakby stracilo koncepcje i po szybkiej bramce zaraz na poczatku nie wiedzialo co z tym fantem zrobic.Milan spokojnie kontrolowal wydarzenia na boisku podwyzszajac prowadzenie.
Mozna by skrytykowac Bonere ktory sie przewracal pilka odbijala sie od niego i w pierwszej polowie sam pare razy sprokurowal zagrozenie pod nasza bramka.W ofensywie wniosl do naszej gry niewiele.Tak to jednak jest ostatnio z naszymi prawymi obroncami czy to Oddo czy Bonera wlasnie.
Nie ma co narzekac bo koniec dnia jest radosny.
Forza Milan.


