Wasze samochody

Awatar użytkownika
Loczek
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1594
Rejestracja: 07 sty 2005, 8:53
Reputacja: 2
Lokalizacja: Na zsyłce

Post autor: Loczek » 15 sty 2008, 11:12

Nikt nic już nie pisze, to może ja podtrzymam rozmowę.

Jechałem na studia. Droga prosta jak w mordę strzelił, sarny wyemigrowały,wiatr wskazywał mi drogę, 3 osoby w aucie już chrapały. Był poranek, 6;15, a ja z uporem maniaka brnąłem w czeluści ciemnego powietrza. Rozpędzony do prędkości 80 na h ( a tam taki przepis był ) najechałem na coś, co leżało na asfalcie. Z daleka wyglądało jak wiewiórka, śmieć, czy wielka kupa która pozostawiło jakieś wulgarne zwierzę. Zapomniałem, że moja laleczka ma niziutkie zawieszenie, 40 mam sprężynki.
Huk, łomot, krzyk moich pasażerów, ogień z podwozia, huk, smród i pisk opon. Najechałem na ... pozostałość po słupku ostrzegawczym. Taki kółko metalowe, w które wsadza się słupek jak budują drogi. Jakiś kawał skur..na nie zabrał tego z drogi i moja laleczka straciła cnotę. Urwałem cały układ wydechowy :roll: I tak, z rurą ciągnącą się po asfalcie, przy akompaniamencie iskier powracałem smagany wkur...niem do domu, a w baku wesoło chlupotała benzynka którą zatankowałem do Wrocławia ( 100 zł poszłooo ). Pozostawiłem zranioną laleczkę na pobliskim cpn, pojechałem z kolegą po auto mojej narzeczonej i Vectrą pomknęliśmy już na spokojnie do Wrocławia. Efekt ? Ostatnie pieniądze wydane ( opis powyżej w poście ) a tu kolejna naprawa. A i mało tego. 100 w Astrze została, a drugą 100 z własnej kieszeni wlałem w Vectrę.

Ot moje małe love story. Cytując słowa Liroya " Jak tu się nie wku...ć kiedy tylu ch... w koło ".

Ave

Wróć do „Hyde Park”