Postawiłem się, nie poszedłem i nadal mam to gdzieś. Podobnie jak mam gdzieś co o tym sądzą inni. Trochę trudno było z księdzem jak mu powiedziałem prosto z mostu co o tym myślę, ale jakoś poszłoŁukasz_ pisze: Następny sakrament to bierzmowanie, niby nikt nie karze przystępować ale spróbuj w wieku 16 lat postawić się rodzicom i powiedz babcią że do żadnego bierzmowania się nie wybierzesz bo masz to gdzieś ? Kto na tym lepiej wyjdzie ?
Poza molestowaniem psychicznym przez następnych lat kilka nic nie straciłem. A teraz mam spokój.Łukasz_ pisze:Kto na tym lepiej wyjdzie ?
Zawsze byłem zwolennikiem tego, aby chrzest miał miejsce dopiero w wieku, w którym dziecko ma w pełni rozwiniętą świadomość. W innym wypadku - tak jak ma to miejsce obecnie - jest to narzucenie pewnych rzeczy i poglądów z góry. Tak samo później z komunią. Dziecko w wieku 8 lat bodajrze nie sprzeciwi się bo będzie na to wszystko patrzeć przez pryzmat prezentów, które dzięki temu pójściu do komunii dostanie. Wiem z własnego doświadczenia. A nawet jeśli znajdzie się ewenement, który nie będzie chciał pójść to i tak pójdzie bo jest małym głuptasem i jeszcze nicnie wie. Wiesz jak mnie przekonywano do pójścia do bierzmowania?bellus pisze:Nie daje im się możliwości. To brzmi trochę tak, że powinniśmy małemu dziecku dać możliwość wyboru między poszczególnymi ideologiami, nurtami wiary, poglądami rzeczywistości. Tutaj (jak mi się wydaje) różnymi się diametralnie. Wg mnie rodzic ma prawo posłać dziecko na lekcje religii (wiedząc jak wyglądają). Do pewnego etapu może (jeśli chce) wywierać konkretny wpływ na ukształtowanie moralności, psychiki, poglądu rzeczywistości swojego szkraba.
- Będziesz tego żałował, bo będzie ci potrzebne. Później jako stary chłop będziesz szedł, żeby ślub dostać itp.
A to gówno prawda. Nikt nie wymaga bierzmowania aby mógł mieć miejsce ślub kościelny. Wystarczy, że jedna z osób ma bierzmowanie. Druga nie musi. Ba, może być nawet ateistą. Wystarczy, że podpisze jakis świstek czy coś tam.
Do reszty odnosić się nie będę. Nie dotyczy mnie, a poza tym nie chcę się wdawać w niekończącą się polemikę.



