Po pierwsze to nie miał być argument przeciwko świeckości państwa a już na pewno nie w Polsce. Po prostu jest wiele rzeczy w wierze katolickiej z którymi się nie zgadzam i zgadzać nie muszę jak np. chrzest który zaraz po przyjściu na świat jest narzucany. Dziecko w wieku 3-7 lat nie wie jeszcze za bardzo nic o kościele a mimo to jest co niedziele ciągnięte siłą do niego a przecież nawet nie wie po co tam jest. Jaki to ma cel ?Franz pisze:Jeśli to ma być argument przeciwko świeckości państwa i wolości religijnej to po prostu mnie nim przygwoździł jestem porażony prawie jak Mollo przez Gołote. Po pierwsze w każdym kraju bycie katolikiem zostaje narzucone wbrew tobie (!) a więc przedstawienie Polski jako "katolandu" się nie udało.
Franz pisze:Po drugie to od zawsze było święte prawo rodziców, którym zawdzięczasz przyjście na ten świat, że mogą cię wychować w takiej religii jakiej chcą, na między innymi tej zasadzie jest budowana nasz cywilizacja od wieków. Oczywiście można było by zbronić rodzicom decydowania o religi ich własnych dzieci ale upprzecież odobnili byśmy się do państwa totalitarnego i takiej oazy świckości i wolności jak np. Korea Północna a chyba nie o to chodzi?
Tak, mają wolną rękę i nie mam pretensji do swoich rodziców o to że mnie ochrzcili i nazywają katolikiem mimo iż za niego się nie uważam. Nikt nie chce niczego zabraniać bo masz racje, to byłby zalążki państwa totalitarnego ale nie musi mi się to podobać w wierze katolickiej tak samo jak spowiedź święta czy wiele innych rzeczy.
Co do tych Żydów i obcinania napletków, gdyby mnie takie coś spotkało to gdybym dorósł i zrozumiał pewne rzeczy znalazłbym tego kto mi to zrobił i zrewanżował się ale w bardziej drastyczny sposób.



