Przypomina się po troszke półfinał ME 2000 Francja-Portugalia. Wtedy Abel Xavier wybija piłkę ręką z bramki, teraz w identyczny niemal sposób czyni to jego rodak Couto. Wtedy bramkę z karnego zdobył genialny Zizou dziś magiczny Zlatan
Cholera takich emocji już dawno brakowało w meczu ligowym naszej drużyny. Aż do teraz ciężko uwierzyć, że udało się wygrać. Nie ma co pokazaliśmy charakter choć trzeba dodać, że przy 3 bramce Parma grała w 9 (Dessena poza boiskiem) i oczywiście czerwień Couto. Ostatnie 15 minut naprawde dramatyczne i równie dobrze mogliśmy ten mecz przegrać. No ale drużyne poznaje się też po tym jak jej nie idzie. A może to powrót Vieiry na ostatnie 6 minut tak odmienił oblicze zespołu
Debiut Maniche mocno przeciętny. W sumie nie ma co oczekiwać po nim cudów z zastrzeżeniem, że poniżej pewnego poziomu nie powinien zejść.
Forza Inter


