Ogólna dyskusja o polityce

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post autor: franz » 21 sty 2008, 17:21

Chlopaczek pisze:Papiez zawsze ma racje.

Darował byś sobie, te pseudo ironie, co?

Z tego co pamiętam to nie interesujesz się historią ani grzebaniem w niej, nie jest to Twoja najmocniejsza dziedzina wiedzy, u mnie natomiast jest odwrotnie, no bo jak przystało na nudziarza w przetartych jeansach, swetrze i nie modnej fryzurze na głowie, historia to w pewnym sensie moja pasja a więc nie mamy na tym polu o czym dyskutować.

Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela (z 1789) miał zaszczytne idea lecz faktycznie był to tylko zbiór pustych sloganów pozostających jedynie na papierze. W rzeczywistości masakry i krwawe orgie jakich dostarczyła ludzkości postrewolucyjny terror można opisać słowem "potworne", choć jest to określenie zbyt eufemistyczne.

No bo jakim słowem można opisać choćby pierwszy z brzegu przykład terroru czyli "ostateczne rozwiązanie kwestii Wandei" gdzie postępowcy i racjonaliści postanowili wymordować całą ludność tego regionu jak leci, wszystkich, kobiet, dzieci, starców wszystko co ośmieliło się oddychać (według różnych źródeł od 200 tys do 400 tys trupa), dla "oszczędności" strzelano do nich z dział, zatapiano w statkach, topiono w studniach pewnie gdyby nauka była bardziej rozwinięta to wszystko poszło by szybciej bo użyli by komór gazowych a tak trzeba się było z paskudnymi katolikami ręcznie męczyć skaranie Boskie, no bo kto by tych katoli z katolandu żałował, nie? Wszystkie te wydarzenie (i wiele, wiele innych) miały miejsce oczywiści podczas obowiązywania Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela i w jej świetle, jak szaleć to szaleć, nie?

Ps: Liczba ofiar Inkwizycji w porównaniu do liczby ofiar za przeproszeniem "Rewolucji Francuskiej" to jak jedno ziarenko piasku na wielkiej pustyni. Mimo to rewolucja jest bezkrytycznie czczona i wynoszona pod niebiosa, zaś inkwizycja nieustannie opluwana jadem gorszym niż na to zasłużyła.

Wilmore rozszyfrowałeś mnie jestem zdekonspirowany.

Tak to prawda całą swoją wiedzę absolutnie o wszystkim co na tym Bożym świecie jest, było i będzie czerpie tylko z lektury "Naszego Dziennika", oglądania TV Trwam i codziennego kilku godzinnego słuchania RM z różańcem w ręku. Zaczytuje się też w dziełach papieży, którzy zezwalali na działania inkwizycji. Wszystko to robię oczywiście pomiędzy paleniem na stosach milionów heretyków, innowierców i ateistów a czasami nawet czarownic i ich czarnych kotów.

Aha i zapomniałem oblicze mojego wielkiego mistrza ojca dyrektora, który prowadzi mnie prostą scieżką do świetlanej przyszłości ma wytatuowane na lewym pośladku.

Naprawde
franz pisze:publikacji historycznych
Zadam ci teraz proste pytanie czy "Nasz Dziennik" to publikacja historyczna? No pewnie, że tak bardzo dobrze! "Przeniesione na papier nagrania Radia Maryja" też można pod to podpiąć, to przecież "oczywista oczywistość"!

Jeśli myslałeś, że rozmawiamy poważnie to jesteś w dużym błędzie, po prostu nie mogę rozmawiać poważnie z kimś kto wywołuje u mnie swoimi wypowiedziami szczery śmiech politowania.

Wybacz, że powiem to tak bez ogródek ale nie mam czasu ani chęci na dyskusje z tobą, po prostu cytując mojego kumpla Franza Maurera:

"Nie chce mi się z Tobą gadać"

Adieu messieu Wilmore!


Dla wszystkich "oszołomów" i "moherów" co czytając "Nasz Dziennik" i słuchają Radia Maryja mógłbym polecić kilka publikacji naukowych (a nie jakiś publicystycznych głupot, które z historią nie mają nic wspólnego ale z ideologią i niesmaczną walką polityczną już tak) Otóż są to zwykle bardzo opasłe tomiszcza, z tych najnowszych i najbardziej aktualnych to:

"System inkwizycyjny w średniowiecznej Europie. Ad abolendam diversarum haeresium pravitatem"

Z tego co pamiętam trochę ponad 500 stron (drobnym drukiem!) rzetelnych informacji bez zbędnej ideologizacji, czyste fakty, brak mitów w stylu "historyczny pierwowzór hitleryzmu i stalinizmu, totalitaryzmu itd" albo ""dziesiątki i setki tysięcy ofiar".

Nieco obok sporu ideologicznego toczącego się na inkwizycyjnym polu trwają badania naukowe nad oficjum. Mimo iż zdają się one powoli dochodzić do rozstrzygnięcia faktograficznego, nie słychać o nich zbyt dużo. Tymczasem właśnie w tym roku ukazała się monografia Pawła Krasa zatytułowana „Ad abolendam diversarum haeresium pravitatem – system inkwizycyjny w średniowiecznej Europie”, która jest takich dociekań swoistym i monumentalnym podsumowaniem. Autor, adiunkt Instytutu Historii KUL, poprzedził swą publikację wieloletnią kwerendą biblioteczną w kilku krajach świata, starając się dotrzeć bezpośrednio do wszelkich źródeł, stąd praca ma charakter czysto naukowy i stroni od taniej publicystyki. Można założyć, że – o ile nowe źródła w postaci średniowiecznych dokumentów się nie znajdą – o wiele więcej niż Paweł Kras na temat inkwizycji powiedzieć się chwilowo nie da.

Jak więc wygląda inkwizycja w świetle tej książki? Otóż jest to instytucja powołana zadaniowo – z uwagi na potrzebę uspokojenia spontanicznej walki z herezją, toczonej często z przyczyn po prostu politycznych w X i XI wieku na zachodzie Europy. Zgodnie z logiką rozwoju instytucji, poznaną dobrze dopiero w XX wieku, inkwizycji po rozprawieniu się z Katarami i Waldensami po prostu nie dało się już rozwiązać. I trwała sobie przez wieki, stając się zresztą, mimo przyrostu wielkości, coraz mniej aktywna.

Z sensacyjnego punktu widzenia oczywiście najciekawsza jest liczba ofiar, które spłonęły na stosie. Paweł Kras przytacza liczby tylko i wyłącznie na podstawie źródeł i kształtują się one następująco:

Francja – tutaj było najwięcej ofiar, i to na samym początku działalności, czyli podczas walki z Albigensami. I tak w maju 1211 roku doszło do największej zbiorowej egzekucji – spłonęło od 300 do 400 heretyków w Lavaur. Podobnych egzekucji, choć ze znacznie mniejszą liczbą skazanych, było kilka. Oprócz tego z wyroków inkwizycji ginęło średnio najwyżej kilka osób rocznie. Trzeba bowiem pamiętać, że trybunały inkwizycyjne nie były stałe i działały raczej zadaniowo, gdy
pojawiała się jakaś herezja.

Włochy – z wyjątkiem jednego masowego auto da fé, podczas którego 13 lutego w Weronie spłonęło 166 heretyków, liczba egzekucji była znacznie mniejsza niż we Francji. Np. udało się ustalić, że w latach 1312-1395 egzekucje wykonywano tam raz na cztery lata.
Hiszpania – największa potwierdzona źródłowo egzekucja miała miejsce w Toledo 16 lipca 1485 roku. Spłonęło 25 osób. Oprócz tego wyroki śmierci były wykonywane sporadycznie.
Rzesza – egzekucje miały miejsce sporadycznie. Jednak pojawił się jeden gorliwiec, inkwizytor Henryk z Schoenefeld, który w latach 1414-1416 w Turyngii i Miśni miał posłać na stos przy pomocy władz świeckich ok. 300 osób. Jego następca Fryderyk Mueller wydał ostatnie znane w dziejach średniowiecznych Niemiec wyroki skazujące wobec 12 heretyków.

Anglia – źródła mówią o ok. 200 skazanych. Jednak nie ma pewności, czy we wszystkich przypadkach kara została rzeczywiście wykonana.

Czechy – według źródeł, liczba ofiar nie przekroczyła setki. Ale na ich podstawie niektórzy historycy mówią o 220 spalonych.

Polska – do nas inkwizycja dotarła dopiero w XV wieku. Przez te sto lat źródła odnotowują osiem egzekucji.

W sumie więc, jak podkreśla autor, liczba egzekucji idzie raczej w setki niż w tysiące – co w porównaniu z ówczesną liczbą skazanych przez władze świeckie nie robi specjalnego wrażenia. A o dziesiątkach czy setkach tysięcy ofiar w ogóle nie można poważnie rozmawiać.
Problemem inkwizycji jest więc nie tyle skala jej działalności i liczba ofiar, co jej geneza. Otóż powstała ona tak naprawdę na skutek tego, że wysłannicy papieża nie dawali rady ustnie przekonać do swoich racji adwersarzy. I wtedy sięgnęli po przymus.

Ja ciemnogrodzianin z katolandu franz na jakiś czas definitywnie żegnam Was (wielka litera tyczy się tylko Chłopaczka) oświeconych racjonalistów, co mają umysły chłodne jak łysy mamut w najzimniejszym okresie epoki lodowcowej.

Pozdrawiam i wracam do lektury "Naszego Dziennika"

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”