Cały czas tylko styl, styl i styl. Tak źle i tak niedobrze. Rozumiem, gdyby Real naprawdę grał bardzo toporną piłkę, ale aż tak źle wcale z nami nie jest. Co więcej gra bardzo ofensywna, żeby był ten Wasz pożądany styl wiąże się z większymi dziurami w obronie. A większe dziury w obronie wiążą się z traconymi bramkami, a tracone bramki wiążą się ze stratą punktów, a nie o to chodzi. Inaczej sytuacja może wyglądać, gdy mamy absolutną kontrolę nad meczem i już w drugiej linii nie pozwalamy rywalowi prawie na nic. Powiedzmy sobie wprost. Na to obecnego Realu nie stać w każdym pojedynku. Nie ma takich wykonawców. Barcelona za to teoretycznie ma, a od jakiegoś czasu przestała to pokazywać. Wracając do Królewskich. Ktoś zaraz powie, że Real i tak ma dziury w obronie. Może nie w każdym meczu tak to wygląda, ale dość często. Tutaj pojawia się kolejny wątek. Jak obrona się pilnuje w swojej strefie to rywalowi trudniej jest wypracować sytuację, a jeśli przychodzi mu to z trudem to rzadziej są to sytuacje stuprocentowe. Co za tym idzie więcej problemów stwarza zachowanie wysokiej skuteczności. Zwłaszcza, gdy Real ma do tego wszystkiego klasowego bramkarza. Przykładem może być nawet mecz z Mallorcą. Real zagrał bardziej ofensywnie niż zwykle, stworzył więcej sytuacji niż zwykle. Problem jest jeden. W przeciwieństwie do jak zwykle bramkę stracił i w przeciwieństwie do jak zwykle bramki nie strzelił. Inaczej było na El Madrigal. Weźmy jednakże pod uwagę fakt, iż tam rywale grali bardziej otwarty futbol od Mallorci i też mieli kilka naprawdę fajnych okazji i niekoniecznie musiało się skończyć tak wesoło jak się skończyło. Real nie dominował aż tak wyraźnie jak wskazuje na to wynik, a to właśnie ten mecz jest pokazywany jako wzorzec. Tam Real pokazał skuteczność. W innych meczach też nam jej nie brakuje. Mieliśmy więcej procent posiadania piłki. Tyle z podstawowych różnic.
Krytykowana jest też gra drugiej linii, z naciskiem na DM'ów. Nieraz się mówi, iż Diarra ma więcej strat niż odbiorów, czy Gago gra generalnie średnio i bez rewelacji. Tutaj ważne jest to, że statystyki nie pokazują wszystkiego do końca. Ich sposobu poruszania się, pasywnego uprzykrzania życia rozgrywającym przeciwnika. Wszystko to ze sobą musi odpowiednio współgrać. Całkiem niedawno, bo przed Capello widzieliśmy jak sytuacja wygląda, kiedy tego wszystkiego nie ma. Wówczas aż tak bardzo na styl Realu nie narzekano, choć oczywiście miało to częściej lub rzadziej, w mniejszym lub większym stopniu miejsce. Narzekano przede wszystkim na wyniki. Tych nie było. Nikt jednak nie mówił, że Real grał defensywnie i kompletnie bez jakiejkolwiek ikry, chęci do atakowania. Mimo to strzelał mniej bramek niż obecnie. Mogę się mylić, bo nie liczyłem, lecz raczej tak właśnie jest.
Ostatnie ma podstawy w mającej w tamtym czasie większej improwizacji i/lub jak za czasów Luxemburgo - schematyczności. To też się nikomu nie podobało. Przyszedł Capello to ludzie znaleźli sobie inny problem. Obecnie mamy do czynienia z ekipą poukładaną, walczącą do końca, wiedzącą czego chce, a zwłaszcza wiedzącą jak to, czego chce osiągnąć.
Biorąc pod uwagę to, że Real gra odpowiednio do posiadanych piłkarzy, gra maksymalnie skutecznie jak na ekipę, którą dysponuje, pytam. Jak ma grać Real z uwzględnieniem kadry? Jeśli ktoś oczekuje, że Real będzie Barceloną sprzed trzech lat albo Real będzie tym Realem z czasów Del Bosque to mówię od razu. Nie będzie. Tak się nie da. Można poprawić pewne rzeczy, można zwiększyć dokładność podań, można wprowadzić nowe rozwiązania taktyczne w ataku, bo do tej pory prawie nie graliśmy dwójką klasycznych skrzydłowych. Ale nie można sprawić, iż Real będzie powalał swoim stylem poprzez niezliczoną ilość pięknych sztuczek technicznych, które w dodatku będą z pożytkiem dla drużyny, czy że będzie prawie cały czas grał na jeden kontakt. Nie pozwala na to mimo wszystko brak wykonawców - mało mamy wirtuozów kosztem bardzo solidnych graczy, a także podstawowe założenia taktyczne. Pewne zmiany w stylu z biegiem czasu mogą nastąpić, lecz nie należy oczekiwać zmian diametralnych, wszystkiego odwróconego o 180 stopni. Prędzej będą to zmiany jakościowe wynikające z coraz lepszego zgrania i zrozumienia się nawzajem piłkarzy na murawie. Nie wierzę teżw to, że Schuster będzie chciał to wszystko pomieszać stwierdzając: "Gramy za brzydko". W myśl zasady, że to co dobre nie powinno być zmieniane. Co więcej piękno gry jest pojęciem względnym, bo piękna gra w piłkę nożną nie polega jedynie na efektownym ataku.
Na razie tyle, co by nie przynudzać. Dawno nie pisałem takich długich postów



