A więc trzeba zacząć od tego że ten mecz wyjazdowy był inny niż wszystkie w tym sezonie. Co prawa pierwsza połowa taka sobie ale w drugiej było o niebo lepiej i brakowało tylko wykończenia (ale poczekajmy aż wróci Eto'o i może gra będzie napawać jeszcze większym optymizmem)
Drugą połowę zaczęliśmy z większym animuszem i chyba z 30 minut cisneliśmy ŻŁP tak że nie mogli wyjść ze swojej połowy. Taką Barcę chce się oglądać
Cieszy to że zagraliśmy na zero z tyłu i że mecz wyjazdowy z mocnym przeciwnikiem nie wyglądał jak wcześniej. W końcu coś się działo



