AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Post autor: Wilmore » 25 sty 2008, 14:32

Mates pisze:Ronaldo
Ok, wprowadzony wcześnie.
Mates pisze:Gourcuffa
W każdym kolejnym meczu Francuza widać, że on potrzebuje sporo czasu na rozgrzanie się i "wejście" w mecz - w meczu z Atalantą wszedł w... 86 minucie? Jakoś tak. Spotkanie z Catanią pokazało, że on trochę potrafi, jak sporo gra - w drugiej połowie rewanżu w PW naprawdę coś tam zdziałał, bramek z jego zagrań nie było, bo Gilardino miał swój dzień ;] A wprowadzenie go w końcówce nic nie daje.
Mates pisze:Nie pisze, że olśnił Nas swoim występem ale jakieś ożywienie wniósł.
Bo nie miał czym olśnić. Jego akcje były prowadzone według pewnego schematu, natomiast zawsze kończyły się tak:
Przyjęcie - przebiegnięcie z piłką 10 metrów - dośrodkowanie - aut dla rywali/piłka dla rywali/dośrodkowanie na wysokość 2 piętra i piłka na aut bramkowy.
Faktycznie, wprowadził wiele ożywienia - tego się wymaga od bocznego, jednego z lepszych w przeszłości na swojej pozycji na świecie piłkarza, który zmienia na PO środkowego obrońcę, który grać w ofensywie nie potrafi.
Ale na litość boską, mógłby Oddo zacząć dośrodkowywać celnie, bo na razie z tym bardzo kiepsko.
Mates pisze:Przegraliśmy głównie ze względu na brak skuteczności.
Wyśmiałem Ancelottiego gdy mówił, że Pato i Gilardino nie mogą grać razem, ale teraz mu muszę przyznać rację - to różni zawodnicy, ale podobnie się poruszają po boisku - gdy były dośrodkowania, to do piłki lecieli obaj, zamiast jeden, a drugi czekałby na dobitkę/odegranie. W efekcie druga strona pola karnego stała pusta i nie było z jej strony żadnego zagrożenia, zaś dwóch napastników lecących do jednej piłki zwykle się neutralizowało - przykre, ale prawdziwe - gdy wszedł Ronaldo, to, choć grał słabo, jednak nie był wszędzie tam, gdzie Gila.

Stąd też się brał brak skuteczności. Pomijam oczywiście kopanie piłki wszędzie tam, gdzie nie ma bramki przez Pato i wieczne mijanie się i błędy w przyjęciu Gilardino (czasem to aż wyć się chce jak się widzi kolejną prostą piłkę, którą on przy przyjęciu posyła do obrońców rywala).

Poza tym znów Ancelotti popełnia ten sam błąd - gramy tryliardem piłkarzy w środku pola, zamiast postawić na ofensywę - wprowadzić po przerwie Gourcuffa od razu, który rozprowadzałby piłki razem z Seedorfem, a zdjąć Gattuso - Atalanta nie sprawiała dla nas zagrożenia, bramki traciliśmy po własnych karygodnych błędach - zamiast postawić na ofensywę, gdy trzeba było strzelić gola, Milan nadal grał zachowawczo. No i przegraliśmy.

Wróć do „Włochy”