Ok, wprowadzony wcześnie.Mates pisze:Ronaldo
W każdym kolejnym meczu Francuza widać, że on potrzebuje sporo czasu na rozgrzanie się i "wejście" w mecz - w meczu z Atalantą wszedł w... 86 minucie? Jakoś tak. Spotkanie z Catanią pokazało, że on trochę potrafi, jak sporo gra - w drugiej połowie rewanżu w PW naprawdę coś tam zdziałał, bramek z jego zagrań nie było, bo Gilardino miał swój dzień ;] A wprowadzenie go w końcówce nic nie daje.Mates pisze:Gourcuffa
Bo nie miał czym olśnić. Jego akcje były prowadzone według pewnego schematu, natomiast zawsze kończyły się tak:Mates pisze:Nie pisze, że olśnił Nas swoim występem ale jakieś ożywienie wniósł.
Przyjęcie - przebiegnięcie z piłką 10 metrów - dośrodkowanie - aut dla rywali/piłka dla rywali/dośrodkowanie na wysokość 2 piętra i piłka na aut bramkowy.
Faktycznie, wprowadził wiele ożywienia - tego się wymaga od bocznego, jednego z lepszych w przeszłości na swojej pozycji na świecie piłkarza, który zmienia na PO środkowego obrońcę, który grać w ofensywie nie potrafi.
Ale na litość boską, mógłby Oddo zacząć dośrodkowywać celnie, bo na razie z tym bardzo kiepsko.
Wyśmiałem Ancelottiego gdy mówił, że Pato i Gilardino nie mogą grać razem, ale teraz mu muszę przyznać rację - to różni zawodnicy, ale podobnie się poruszają po boisku - gdy były dośrodkowania, to do piłki lecieli obaj, zamiast jeden, a drugi czekałby na dobitkę/odegranie. W efekcie druga strona pola karnego stała pusta i nie było z jej strony żadnego zagrożenia, zaś dwóch napastników lecących do jednej piłki zwykle się neutralizowało - przykre, ale prawdziwe - gdy wszedł Ronaldo, to, choć grał słabo, jednak nie był wszędzie tam, gdzie Gila.Mates pisze:Przegraliśmy głównie ze względu na brak skuteczności.
Stąd też się brał brak skuteczności. Pomijam oczywiście kopanie piłki wszędzie tam, gdzie nie ma bramki przez Pato i wieczne mijanie się i błędy w przyjęciu Gilardino (czasem to aż wyć się chce jak się widzi kolejną prostą piłkę, którą on przy przyjęciu posyła do obrońców rywala).
Poza tym znów Ancelotti popełnia ten sam błąd - gramy tryliardem piłkarzy w środku pola, zamiast postawić na ofensywę - wprowadzić po przerwie Gourcuffa od razu, który rozprowadzałby piłki razem z Seedorfem, a zdjąć Gattuso - Atalanta nie sprawiała dla nas zagrożenia, bramki traciliśmy po własnych karygodnych błędach - zamiast postawić na ofensywę, gdy trzeba było strzelić gola, Milan nadal grał zachowawczo. No i przegraliśmy.



