Coś pomiędzy. Z jednej strony szkoda mi Rogera, bo w tym meczu to właśnie jemu kibicowałem. Z drugiej zaś strony stało się coś nowego. Finał jakiego chyba mało kto się spodziewał. Nie pisałbym jednak spiskowej teorii dziejów o końcu Rogera jak to czynią niektóre media. Nie było przygotowany na 100% i to było widać na przestrzeni całej imprezy.African pisze:Chyba nastrój radości, a nie żałoby
Nad ranem finał pań. Nie widzę innej opcji niż wygrana Marysi



