No i wygraliśmy - po strasznie nudnym meczu i kiepskiej w sumie grze - nie może tego przesłonić wynik.
Dwie bramki Pato i widać było w tym meczu, że chłopak przestaje się denerwować, mógł ustrzelić nawet hat-trick, ale te dwie bramki to i tak więcej, niż się po nim spodziewałem.
Gra słaba, rywal jeszcze gorszy, natomiast martwi mnie co innego:
Kartka Gilardino to oczywiście jego głupota, ale nie da się ukryć tego, że spowodowała to frustracja z powodu kretyńskich zmian i prowadzenia zespołu przez Ancelottiego. Zaczyna mnie ten facet solidnie denerwować, Milan powinien go wyrzucić po sezonie. Gramy słabo, bo w przodzie brak nam armat - w pierwszej połowie zdenerwowany Pato, przeciętny Kaka i starający się od czasu do czasu Seedorf to za mało - gdy boczni obrońcy mają taką formę, jak teraz, to taktyka zespołu idzie w proszek i w polu karnym rywala piłkarze Milanu głupieją, bo nie wiedzą, jak się dorwać do bramki - smutne.
Zmiany Ancelottiego to kolejny pokaz kolesiostwa w Milanie - niepotrzebny był jeden z dwójki Ambrosini/Gattuso - obaj na boisku nie robili wiele, nie zgadzam się z internetowym komentatorem, który twierdził, że Ambrosini to jeden z dwóch najlepszych piłkarzy meczu. W takim spotkaniu przed meczem sam bym być może postawił na tę dwójkę, natomiast od tego są zmiany, żeby piłkarzy na boisku niepotrzebnych zdjąć i wprowadzić przydatnych - ofensywnych.
Uroczy był obrazek z końcówki meczu, gdy realizator pokazał Gourcuffa i Gilardino - bądź co bądź nadzieje Milanu - wściekłych i niezadowolonych na ławce, gdy ten (słowa nie nadające się do druku) Carlo wprowadza najpierw Emersona, a później Brocchiego - skoro ten palant chce kiedyś mieć z Gourcuffa pożytek, to niech wprowadza go właśnie w takim meczu - za Pirlo czy Kakę (słabego dziś), zależnie od tego, na jakiej pozycji go widzi. Zmiany (poza wejściem Gilardino w samej końcówce) nic nie miały prawa zmienić w sytuacji na boisku, zaś Brocchi czy Emerson nie mają potrzeby zbierać doświadczenie - natomiast takie mecze właśnie są stworzone dla Gourcuffa, żeby wszedł, pobiegał, nabierał doświadczenia. Na litość, przecież to już 22-letni piłkarz, kiedy ma zacząć grać dobrze? We współczesnym futbolu już powinien błyszczeć. I może błyszczeć, bo ma możliwości, tyle że trafił do zespołu, gdzie Ancelotti stawia - wyraźnie, niestety - na swoich kumpli z boiska, często totalnie nieprzydatnych. Skończy się tak - co mnie zupełnie nie zdziwi - że w lecie Gourcuff z Gilardino odejdą i znów zaczną błyszczeć. Jak Alberto może zostać sprzedany, bo gra przeciętnie, tak Yoann aż się prosi o szansę, którą może wykorzystać.



