Wynik zajebisty, bo gospodarze wygrali aż 6:1. Pierwsi bramkę strzelili goście już chyba w drugiej minucie. Z prawej strony dośrodkowywał Gouffran, a Toudic wpakował piłkę do bramki. Marsylczycy wyrównali w 27 minucie za sprawą Cisse. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ten z bliskiej odległości strzelił gola. Pięć minut przed przerwą dwa razy na listę strzelców wpisał się Valbuena. Tak pięknych bramek dawno nie widziałem. Pierwszy gol- miód. Drugi gol- cudo. Tak się jaram tymi bramkami, ale była no piękne. Zresztą on potrafi ładnie strzelić. Liverpool się o tym przekonał. Potem był już Cisse show. Oddal potężny strzał zza pola karnego i było już 4:1. Przy tej bramce asystował Nasri. Cisse skompletował hattricka 3 minuty po poprzedniej bramce. Dostał podanie od obrońcy, zszedł z lewej strony w pole karne i pewnie pokonał bramkarza. Wynik meczu ustalił Nasri. Kiwnął jakiegoś gracza Caen i skierował piłkę w lewy dolny rów bramki.
Na chwilę obecną Marsylia zajmuje 8 miejsce z 32 punktowym dorobkiem. Osobiście liczę chociaż na UEFA.



