Znów wszystko zaczęło się od Balotelliego, który zaliczył kapitalny występ. Bramka idzie na konto tak naprawdę całej defensywy bo napastnik na 7 metrze przyjąć piłki, obrócić się i strzelić nie ma prawa, Stendardo stał jak kołek i wystawił nogę dopiero gdy piłka już była prawie w bramce, zreszta w ogóle JUVE zaczął grać niepewnie w obronie często Legro musiał radzić sobie w pojedynkach 1:1, podczas gdy partnerzy zostawali nie wiadomo gdzie. Dalej mnóstwo fauli i mało z gry, JUVE szybko tracił piłki zanim doszły do jedynej osoby która mogła wygrać Starej Damie to spotkanie... Del Piero. Inter w puźniej grał spokojnie i od 70 min było raczej pewne że dowiozą prowadzenie. Praktycznie w tej połowie prócz bramki i niesamowitej interwencji Toldo przy strzale Treze nic się nie wydarzyło co mogło by się podobać.
Po zejściu Nedveda, Palla zarał raptem 1 fajną piłkę po której był ten strzał Treze, a Camor zaliczył tylko czerwoną kartkę po idiotycznym faulu.
Słowem JUVE przegrał ten mecz w defensywie gdzie zmienników dla Chielliniego, Buffona, Andrade czy nawety Grygery nie ma, ale ogólnie z całego dwómeczu jestem zadowolony bo zobaczyliśmy bardzo ciekawe widowisko (tak ciekawego dwómeczu w CI nie pamiętam) duzo goli i stosunkowo wyrówna walka. No i Del Piero pokazał że jest w świetnej formie o jak na "emeryta"


