Inter Mediolan (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Babel
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8170
Rejestracja: 28 lut 2005, 19:05
Reputacja: 242

Post autor: Babel » 16 lut 2008, 19:09

W poprzednim poście nie napisałem, że mój bóg jest czarny :P

Mecz z Livorno bez historii. Mancini dał odpoczac kilku zawodnikom przed L'poolem, a ci co grali wypadli przyzwoicie. W sumie całe emocje to 20 minut meczu. Inter atakował ale kończyło na niegroźnych strzałach w Amelie. Poźniej Pasquale fauluje Maicona a z wolnego Chivu prosto na głowe Suazo i między nogami Amelii wpadła do siatki. Cztery minuty poźniej dobra akcja Maxwella, nieporozumienie defensorów Livorno i Suazo nie daje szans golkiperowi gospodarzy. Od tego momentu praktycznie nic sie nie działo, jedna akcja pary Suazo-Crespo, gdzie ten drugi altruistycznie chciał zapewnić hattricka Honduraninowi, ale podał za plecy. Crespo moim zdaniem powinien strzelac. Druga połowa to nuda z jednym momentem gdy gorąco zrobiło się pod bramka Julio Cesara. Najpierw w słupek z wolnego Diamanti, chwile poźniej Vidigal szczupakiem ale czujny Julio wyciągnał trudny strzał Portugalczyka. Jeszcze była kontra Interu, po której bliski trafienia był Cuchu, ale znów dobrze zachował się Amelia.

Nie lubie jak Inter po strzeleniu dwóch czy jednej bramki gra tak zachowawczo, ale Livorno nie stanowiło praktycznie żadnego zagrożenia. No, nie ma co wybrzydzać kolejne trzy punkty, może dzis jeszcze Roma straci punkty. Warto tez odnotowac powrót Figo, on sie jeszcze przyda w tym sezonie.

Forza Inter!

Wróć do „Włochy”