Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18584
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2416
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 16 lut 2008, 23:41

Nic sie nie stalo. Przegralismy bo nie pokazalismy charakteru, ktory byl nasza sila w poprzednim sezonie i w tym w sumie tez, choc nie az do tego stopnia. Szybko strzelona bramka i dalsza dobra gra - na tym trzeba sie skupic, to wyciagnac z tego meczu. Reszta to kwestia niestety psychiki i jaj, a nie umiejetnosci. Obroncy poszli na joge, Maria Guti miala okres - moze tak to bywa po pelnym namietnosci dniu, a reszcie obroncy Betisu jadra zwiazali i mielismy
Makis pisze:dziecko we mgle
w liczbie mnogiej. Nie wazne czy ktos zagral lepiej czy gorzej. Wazne, ze Real jako ekipa wykazal sie brakiem pomyslu kiedy przestalo isc dobrze. Nad tym trzeba popracowac i to powaznie, ale na szczescie prawdziwy obraz tej ekipy mielismy do stracenia bramki dlatego nie ma najmniejszych podstaw do niepokoju.

Szkoda, iz spotkal nas maly paradoks i zwyciestwo 7:0 z Valladolid (gdzie w sumie gralismy dobrze, ale zeby kosmicznie to bym jednak nie powiedzial) - zasluga skutecznosci i tyle - nam bardziej zaszkodzilo niz pomoglo. Tym bardziej zle wyszlismy na tym golu Drenthe w pierwszych minutach. Zlapalismy wiatr w zagle - OK, mielismy przewage - fajnie. Niestety to w polaczeniu z wydarzeniami sprzed tygodnia utwierdzilo chlopcow w przekonaniu, ze naprawde sa wielcy. Szczegolnie odbilo sie to na postawie defensywy. I faktycznie chlopcy tak czy inaczej sa wielcy. Niech oni to czuja i niech na tym jada, ale niech pod zadnym pozorem sie nie zachlystuja.

W mediach mogli gadac co chca. Dzis mieli kontrole nad meczem i stracili ja tylko przez swoje zlekcewazenie sprawy. Niech gadaja co chca. Mam to w dupie, jesli nie bedzie psulo atmosfery. Maja dobrze sie zachowywac na boisku, a nie tylko wiedziec w teorii jak maja sie zachowywac. To tak jak wyslac pilota oblatanego tylko na symulatorach na prawdziwa misje bojowa. Bedzie ciekawie.

Kolejny zimny prysznic da do myslenia i jednego mozemy dzieki temu byc pewni. Z Roma nie bedzie nadmiernej pewnosci siebie i nie bedzie jej w zadnym innym meczu nawet po zwyciestwie trzy dni wczesniej 20:0 i prowadzeniu 3:0 po pieciu minutach kolejnego starcia, a to buduje moj optymizm.

Bedziemy grac tak jak dzis do straty bramki, albo i lepiej. Co nas kuzwa nie zabije to nas wzmocni. Nie wierze, ze dzis padlismy na ryj.

Hala Madrid!

Wróć do „Hiszpania”